środa, 4 września 2013

Rozdział 9.

Minął tydzień i dzisiaj jest rozprawa. Ja,Kornelka,Kamil,Kondzio i Łukasz pojechaliśmy do sądu. Tam była babcia,ciocia i matka. Plus dziewczyny ze swoimi rodzicami.
-Ciocia.-Pisnęłam i rzuciłam się jej na szyję. Tak samo babci a na matkę tylko spojrzałam z pogardą.
-Julka możemy pogadać?
-A mamy o czym?
-Przepraszam Cię.
-Wiesz gdzie to mam?-Czułam łzy napływające mi do oczu.-Mam to szeroko i głęboko. Od kąd pamiętam miałaś mnie w dupie wolałaś z tym panem pić niż zainteresować się mną i Łukaszem.-Łzy leciały mi po policzkach jak rzeka.
-Jula.-Usłyszałam głos Kamila zza pleców i czułam jego rękę na moim ramieniu.-Daj szanse swojej mamie.
Prychnęłam i poszłam na drugi koniec korytarza. I co przez całe moje życie miała mnie szeroko w dupie a teraz gdy jego zamkną prawdopodobnie na całe jego życie i nie będzie z kim chlać to co wie,ze ma córkę i syna nie. Kamil do mnie podszedł.
-Jula czemu uciekłaś.
-Całe moje marne życie sie mną nie interesowała a jak przyjdzie co do czego wraca i co tu wyjeżdża,ze mnie przeprasza.-Otarłam swoje łzy.
-Ej może popełniła wiele błędów w swoim życiu ale to nie znaczy,że nie ma dostać drugiej szansy.
-Wiele błędów który jeden z nich nazywa się Julka.
-Nie jesteś błędem,nikt nie jest błędem gdybyś nim była to teraz by jej tu nie było i nie przepraszałaby Cię. Daj jej szansę a jestem pewnien,że to wykorzysta i będzie sie starała.
-Ile Ci dała,zebyś mnie przekonywał?
-Nic poprostu z nią rozmawiałem Jula no wystarczy,że ty z nią szczerze porozmawiasz.
-Ale ty też tam będziesz i wrazie czego będziesz mnie trzymał,żebym jej nie rozszarpała na strzępy.
-Okej a teraz chodź bo zaraz wchodzimy na salę.-Podeszliśmy znowu do reszty.
Weszliśmy na salę rozpraw.

Rozprawa sądowa była długa,ciężka ale udało się dostał dożywocie i tamci tak samo. W końcu mogłam się poczuć bezpieczna.
-To co oblewamy u nas siostra?
-No a jak.-Ja,Konrelka,Łukasz,Kondzio,Ciocia,babcia,mama,Kamil pojechaliśmy do nas. Oni poszli do siebie i zaraz mieli przyjść a my z Łukaszem coś do jedzenia przygotowaliśmy.
-Fajny ten Kamil.-Wypaliła ciocia.
-Co?
-Mówię,że fajnego masz chłopaka.-Mało co sie nie zakrztusiłam własną śliną.
-To nie jest mój chłopak ciociu.
-Ja wiem coś czego ty nie wiesz.-Powiedział Łukasz.
-Co?
-Tego Ci nie powiem bo obiecałem Kamilowi.
-Męska solidarność.-Mruknełąm. Po chwili przyszli Kami,Korni i Kondzio. Siedzieliśmy w salonie.
Dalej czułam moje kości i siniaki ale już z dnia na dzień mniej.

________________________________________________________________________________
Boże ten rozdział jest okropny ale jakbym nie dodała to byście mnie zabiły i do tego jest troche później. Przyjechała do mnie kuzynka i dopiero sobie pojechała więc przepraszam za opóźnienie. Serio nie wiem kiedy będzie kolejny. Na dzień dobry sprawdzian z angielskiego ;/ Trzeba sie uczyć więc do następnego.
Opowiadanie jest CAŁKOWITĄ FIKCJĄ.

2 komentarze:

  1. Świetny jest ten rozdział ;)))
    Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobry rozdział ! :3 ciekawe co cb później .. Czekam na kolejne <3 bless :3 / i.

    OdpowiedzUsuń