sobota, 7 września 2013

Rozdział 11.

Kolejne dni,godziny sekundu. Nastał Marzec a Kamil dalej sie nie budził. Dzień w dzień siedziałam przy jego łóżku i gadałam jak głupia do niego a On nawet mnie nie słyszy.
-Kamil błagam nie zostawiaj mnie.-Łzy kapały mi po policzkach a w swoich dłoniach trzymałam jego rękę. Wyglądał tak niewinnie,blada twarz,zamknięte powieki i lekko wklęsłe policzki i lekki uśmiech. Jakby spał bo śpi tylko pytanie czy się obudzi? Poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Konrada.
-Julka chodź do domu. Od dwóch dni nic nie jesz,nie śpisz. Jutro wrócimy chodź
-Nie.
-Jula.-Jęknął moje imię.-Jutro rano wrócisz błagam Cię.
Wstałam z krzesła spojrzałam ostatni raz na Kamila i wyszliśmy z jego sali a potem ze szpitala. Pełno paparazzich sie tam kręciło czyli już wiedzą,że Kamil miał wypadek. Pełno pytań : Jesteś dziewczyną Kamila?,Jak on sie czuje? Co z nim?. - Czy Oni zawsze muszą tyle pytać? Wróciliśmy do mieszkania gdzie byli jego rodzice.
-Julka siadaj i zjedz coś.
-Nie chcę jeść ide do siebie. Dowidzenia.-Zeszłam do siebie. Korni leżała wtulona w Łukasza.
-I co z Kamilem?
-To samo co od dwóch tygodni czyli nic.-Weszłam do swojego pokoju chwyciłam pierwszą lepszą pidżamę,wzięłam gorący prysznic i poszłam spać.

***

Następnego dnia obudziłam się,zjadłam coś bo by mnie z domu nie wypuścili i jak codziennie udałam sie do szpitala. Znowu to samo czyli nic. Lekarze dalej nie wiedzą kiedy się obudzi a,żeby mnie nie martwić mówią,że trzeba czekać. Oddałam Kamilowi krew bo potrzebował. Dlaczego musiało się stać tak,żebym w końcu zrozumiała,że jest dla mnie najważniejszy i nie wiecie ile bym dała,żeby sie obudził z tej pieprzonej śpiączki. Żeby spojrzał,żeby się uśmiechnął nic więcej nie jest ważne. Kolejne dni mijały tak samo dzień w dzień siedziałam przy Kamilu. Ja,chłopaki z zespołu,Pani Aneta,rodzeństwo,rodzice,Łukasz.
Rzuciłam studia i z tego powodu nie mogłam jednego dnia pójść do Kamila zaś następnego dopiero około 16:00 do niego poszłam. Weszłam do sali ze spuszczoną głową.
-Hej.-Ktoś mruknął. Ja skoczyłam ze strachu a reszta idiotów w śmiech.
-Ka...Ka...Kamil.-Wydukałam jego imię z ledwością po czym moje oczy wypełniły się łzami.
-Nie bratowa duch i czego ryczysz co?
-Zamknij sie i odsuń.-Jeszcze go trąciłam z bara po czym usiadłam na krzesełku przy łóżku Kamila.
-Długo spałem?
-Dwa tygodnie.
-Maciek a jak ty sie czujesz?-Spytał Kamil swego przyjaciela.
-Jak najlepiej. Stary cztery razy umierałeś i mamrotałeś,że ją kochasz.-Kamil zrobił śmieszną minę.
-Dacie nam pół godzinki czyli ja i Julka a wy wszyscy sio!
-Tylko grzecznie mi tam.-Wszyscy posłusznie opuścili salę i zostaliśmy sami.
-Kamil przysięgnij,że nigdy już mnie nie zostawisz. Bez Ciebie sobie nie dam rady.-Kolejna porcja słonego płynu wypłynęła z moich oczy.
-Jula nie płacz. Nie mogę patrzeć jak płaczesz.-Jedną ręką wytarł moje łzy.
-Nie zostawisz?
-Nie zostawię. Jula jesteś dla mnie najważniejsza bo to jest takie skomplikowane. Czuje sie jak jakiś małolat który pierwszy raz wyznaje miłość to jest takie śmieszne uczucie. Bo jesteś kimś więcej niż przyjaciółką jesteś dla mnie tak samo ważna jak mama i Kornela albo może nawet bardziej. Kocham Cię Jula.
-Em to teraz moja kolej. Może najprościej będzie jak Ci powiem,że też Cię kocham.
-To teraz sie schyl bo sie nie mogę podnieść.-Przybliżyłam sie do niego i daliśmy sobie całusa takiego słodkiego i długiego. Po chwili wszyscy sie zwalili do sali.
-Szczęścia gołąbeczki.-Wykrzyczał cały uchachany Kondzio. Ja się mocniej przytuliłam do Kamila. Tylko tego teraz chciałam. Mogłam tak być przy nim godzinami. Do wieczora siedzieliśmy u Kamila.
-Julka chodź do domu.-Znowu Kondzio próbował mnie zgarnąć do domu.
-Nie chcę.
-Julka chodź bo na siłę Cię z tąd wyciągnę.
-Zły jesteś.-Dałam Kamilowi buziaka i musiałam iść.

_______________________________________________________________________________
No i jest se troche wesoło. ; ) No ludki co ma być dalej co ?
Opowiadanie jest CAŁKOWTIĄ FIKCJĄ.

8 komentarzy:

  1. Ale jesteś ranny ptaszek ;)
    Rozdział jak zwykle świetny ;)
    Buziaki ;***

    OdpowiedzUsuń
  2. kurde no jak wymyślasz bloga to powinnaś raczej wiedzieć co chcesz zrobić dalej, a nie pytać się ludzi..; /
    Zycze weny i czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakbyś nie zauważył/ła jest jeszcze szkoła i nie mam takiej głowy,żeby myśleć tu i tu dlatego nie mam też pomysłów czasmi coś wpadnie a jak czytelnicy mi piszą co może być to biorę to jako co chcieliby przeczytać a jak masz się tak czepiać to wyjdź. Buziaki ;*

      Usuń
  3. Dasz jeszcze jeden ? Bo jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
  4. rozdział super, mam nadzieję ze bedzie tylko lepiej :) mozesz napisac ze Kamil wyjdzie ze szpitala, oni się bardziej do siebie zbliżą, a jak Kamil będzie chciał się z nią żżyć fizycznie ze tak to napisze to ona moze miec jakieś obawy po tym gwałcie i moze miec jakis delikatny wstręd do mężczyzn, ale Kamil da jej ochłonąć, porozmawia z nią, że ją nie skrzywdzi itd :>
    Coś w ten deseń, ale możesz bardziej urozmaicić :) może pomogłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale z Ciebie ranny ptaszek ! :D
    Na końcu na prawdę romantiko, tylko jedno mnie przeraża cały czas... - SZPITAL.. Dahiug, nie lubię ich..

    Wiesz... Jedno mnie kuje w oczy. Oczywiście moje opowiadanie nie jest idealne, ale jednak się wypowiem.
    Zapominasz o przecinkach w zdaniach. Piszesz to jednym tchem tak jak by gonił Cie pociąg a ty chciała byś nam jak najwięcej przekazać.. Spokojnie zdążysz !
    Na początku też miałam ten problem, po prostu zwracaj na to większą uwagę.. ;)

    OdpowiedzUsuń