środa, 25 września 2013

Rozdział 29.

Nastał Grudzień,wróciliśmy właśnie z trasy do Lipek. Do Lutego wolne,uwielbiam to. Weszliśmy do domu i Kondzio odrazu zadawał różne pytania.
-Bratowa to wy sie jednak pogodziliście?
-A co?
-Nic,nic tak sie tylko pytam.-Uśmiechnął się.-Do babci jedziemy jutro.
-Pierogi i rosołek ja chce babcie.

Następnego dnia wszyscy pojechaliśmy do babci Kamila,Kondzio,Kornelka,Łukasz,Kinia cała familia.
-Kamil łobuzie do starej babki sie nie odzywasz.
-Przepraszam babciu,ale wiesz trasa i te sprawy. To jest Jula.-Podałyśmy sobie z kobietą dłonie.
-Macie gościa.-Zaprowadziła nas do salonu. Własnym oczom nie wierzyłam. Mój stary.
-Kamil,ja mam jakieś zwidy czy to coś tu siedzi?
-Raczej to drugie.
-Wyjdź z tąd!-Syknęłam.
-Jula porozmawiaj ze mną.-Chciał mnie złapać za rękę,ale sie wyrwałam.
-Nie mamy o czym.
-Chcę wszystko naprawić.
-No to masz problem bo ja nie chcę. Mam swoje życie,mam Kamila a dla Ciebie tam nie ma miejsca. Przypomnieć Cie,ze gdyby nie Kamil to pewnie bym zdechła jak ten pies na krześle a gdyby nie mój super telefon który sie jakimś cudem odebrał i nie gadała bym z Kondziem to...-Wypuściłam powietrze z płuc a do oczu podeszły mi łzy.
-Żałuję tego,naprawdę. Przepraszam.
-Żałujesz? Przepraszasz? To zajebiście,ale jest taki jeden problem mam na Ciebie wyjebane. Przeliterować,zebyś zrozumiał i wbił sobie do tego pustego mózgu wyżartego przez wódę,że nie chce Cie znać,pamiętać i wszystko co jest z tobą związane. Tak jedynie geny,czasami sama sie siebie brzydzę.-Krzyczałam na niego z każdym słowem mój głos był bardziej suchy i chamski.-Kamil,albo On wyjdzie,albo ja.
-Najlepiej będzie jeśli pan wyjdzie.
-Rozumiem.-Zabrał sie i wyszedł. Usiadłam na kanapie i podkuliłam nogi do brody.
-Cieżko mu tak zrozumieć,że nie chcę go więcej znać? Nie po tym wszystkim co mi zrobił.-Po policzku spłynęła mi łza.
-Skarbie nie smuć się już.-Objął mnie ramieniem i przytulił do siebie.-Babciu co On tu robił?
-Kiedyś przyszedł,powiedział,że jest tatą twojej dziewczyny,że stracili kontakt i jak będziecie to mam sie odezwać. Miły sie wydawał.
-Zapomniał dodać,że ma jeszcze syna który mnie wychował i zamiast mieć swoje życie,kumpli to opiekował sie taką gówniarą jak ja.
-Siostra przestań tak mówić.
-Ale taka jest prawda.
-Jesteś taką moją małą Julą,małą,ale twardą. Moją siostrzyczką i tak samo jak za Ciebie i za Kornelkę dał bym sie posiekać.
-To jest nas dwóch.-Odezwał sie Kamil.-No dobra jeszcze temu idiocie bym pomógł.-Wskazał na swego brata.
-Dzięki.-Mruknął ironicznie Kondzio.-W sumie to tak średnio,ze sie nie kłócicie.
-Czemu?
-Bo Julka już nie będzie znami jeździła do Brzegu. Niedźwiedź.-Zaczęłam się śmiać. Jak sobie przypomnę tamtą akcje to mam ochotę założyć szarą torbe na głowę.
-Jaki niedźwiedź?
-No taki który chciał mnie zjeść.
-Jula po białym bredzi.
-Po białym? Czy wam coś zjadło mózgi?-Wrzasnął Kamil,czego bardzo nie lubię.
-Tyle razy Ci mówiłam,ze masz sie na mnie nie drzeć jak jakaś diva bo sobie nie życzę.-Syknęłam.
-Wiecie co ja przyniosę popcorn i będziemy słuchać jak trzaskacie drzwiami okej?-Kondzio sie skrzywił.-Zachowujecie sie jak małe dzieci.
-Dzieciak siedź cicho bo też brałeś prawda?
-Nie twój interes.
-Dobra bo tu zaraz będzie wojna domowa. Kamil puść swój morał,wy obiecajcie,ze więcej nie weźmiecie i jest okej tak.-Dodała Kornela.
-Ćpunów z siebie robicie?-Kolejny raz wrzasnął.
-Kurwa mać nie drzyj sie na mnie do cholery. Nie umiesz rozmawiać spokojnie? Sory ty nigdy nie gadasz spokojnie.
-Pytałem o coś?
-To było tylko raz.
-No tak najpierw raz,potem kolejny  a potem zrobicie z siebie ćpunów. Ja rozumiem jakiś skręcik jeden,okazyjnie,nie codziennie,ale nie białe.
-Człowieku ty sie czepiasz o białe a Ona niedźwiedzia widziała.
-Grube melo było szwagier nie?
-Taki spontaniczny.
-Oboje ledwo co stali na nogach więc sie nie martw o nich synu.
-Nie będziecie już więcej brali nic białego?
-Oranżadka może być?-Spytałam.
-Jula.-Skarcił mnie.
-No to było tylko raz.
-Bratowa,ale jego na melo nie zabieramy. On sie nie umie bawić.
-Wiecie co? Nie odzywam sie do was.-Usiadł przy wielkim okrągłym stole z fochem jak pięciolatek. Przytuliłam go od tyłu.
-Kamillll wiesz jak ja Cię kocham prawda?
-Nie odzywam sie do was.
-Dobra buzi nie będzie.
-Negocjujemy?-Posadził mnie na swoich kolanach.-Chce buzi zawsze,chce żebyś sie do mnie przytulała tak jak lubię. I,żebyś była zawsze,zawsze,zawsze. Nawet za te 60 lat jak będziemy starzy.
-Wytrzymasz z takim czymś jak ja?
-No a jak ty sobie wyobrażasz mnie bez Ciebie? Chcesz,żebym wyglądał tak jak w Ostrudzie?
-Niee.
-No właśnie a teraz buzi.-Nastawił policzek.
-Ja wolę tu.-Dałam mu buziaka w usta.
-Widzisz babciu i Oni tak zawsze.-Jęknął Konrad.
-Mnie sie podobają,w każdym związku są kłótnie. U nich to sprzeczki.
-Uwierz mi,że nie. Jak byli w Bitwie to tak sie pokłócili,że Julka w końcu wyjechała do Anglii i dopiero teraz sie pogodzili.
-Uwierz mi brat Oni sie wcześniej i częściej godzili niż Ci sie wydaje.
-Uuuuu widzę grubo było,Kamil ja wiem,że ty masz potrzeby no,ale nie ze swoją kobietą.-Spojrzeliśmy na niego jak na idiotę.
-Kondzio a jak Cie zabije to będziesz miał potrzeby zobaczysz.-Syknęłam niczym jadowity wąż.

Potem był obiadek. Jego babcia jest mistrzynią  w robieniu pierogów ruskich i rosołku jezu jakie to było pyszne. Wieczorem kierunek Lipki i git.

______________________________________________________________________________
Boże jak to sie ciężko pisało,ale dałam radę. Więc tak coś proponujecie bo narazie zapas pomysłów się wykończył a nikt z was chyba nie chce,dziecka,ślubu i sielanki nie? Może jutro na matematyce jakiś pomysł mi wleci i nie obrażę sie jak coś zasugerujecie. ;) Do następnego <3
Opowiadanie jest CAŁKOWITĄ FIKCJĄ.

5 komentarzy:

  1. ojojoj Na matematyce to powinnas się uczyć :D ale nie tak na powaznie rozdział super i jak najbardziej pisz go na matematyce bo matma jest głupia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm.. rozdział super, ale czasami moglabyś napisać kto co ppwiedział bo cięzko się połapać . Nie chcemy ślubu, ciąży, zdrady, choroby -> to jest wszędzie :D a oni maja przeciez coś koło 20 lat to jeszcze za wczesnie na 'założenie rodziny' ;) Hmm.. nie wiem co możesz wymyślić...Może się okaże że np. Konrad albo jakiś ich wspolny przyjaciel zakocha się w Julce, ale Julka go nie bedzie chciala i zauwazy to Kamil i np pokłóci się z tym Konradem lub przyjacielem.. Albo moze jakieś niebezpieczenstwo? Porwanie Korneli przez ojca i jakiś szantaż, w tedy Kamil i Julka w trudnej sytuacji, bo On będzie chciał pieniędzy... A no i moze być sielanka typu ze są razem jakieś romantyczne wieczory no i jeszcze pomysł ; niech wyjada gdzies razem na dwa tygodnie po świętach jakieś ciepłe kraje ^.^ np z Kornelą i Kondziem :>
    Hmm.. zdaję się na twoją intuicję, może coś z tego przyjmiesz, a moze wymyślisz coś jeszcze lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej to jest dobry pomysł że Kondzio mógł zakochać się w Juli.! =D Porwanie już było. Ale z zakochaniem jest rewelacyjny pomysł. Np. Konrad przyzna się Korneli i ona może powiedzieć to Kamilowi czy coś... przez przypadek

      Usuń
    2. Coś z waszych propozycji może wykorzystam a może coś przyjdzie innego. Dzięki! <3

      Usuń
  3. Jak dla mnie krótki ale zajebisty!!!! Dodawaj częściej!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń