niedziela, 8 września 2013

Rozdział 13.

Jakoś tydzień później byliśmy w kolejnym mieście którym był Kraków. Dzisiaj jest luz,jutro koncert i dopiero pojutrze jedziemy. Standardowo z dziewczynami wyszłyśmy na zakupy a chłopaki też mieli gdzieś wybyć. Po mega długim chodzeniu po sklepach przy wejściu zobaczyłam Kamila,Maćka i fanki. Ta idź do centrum handlowego i myśl,że Cię nie poznają. Podeszłyśmy bliżej.
-Ej dziewczyny spokojnie dwa kroki do tyły bo nie mam jak sie sam ruszyć.-Wszystkie wykonały,jego polecenie oprócz jednej..blondynki. Zaraz sie na niego rzuci!
-Kamil coś powiedział tak?!-Wtrąciłam się.
-Spier*alaj.
-Serio tylko tyle umiesz?-W pewnym sęsie to ją sprowokowałam,ale jakaś blondyna nie będzie sie tak do mnie odzywała. Potem poleciał szereg wyzwisk na moją osobę a ja,że nie pozwalam sobie na to,zeby ktoś mnie obrażał to też jej wyjechałam z pięknymi słówkami na jej osobę i tak samo co drugie to przekleństwo.
Spojrzałam na Kamila i widziałam,że jest cholernie zły bo nie lubi jak dziewczyna przeklina,więc wolałam się z tamtąd ulotnić. Zabrałam swoje zakupy i ruszyłam do wyjścia a Ania i Kornela za mną. Czyli mam przesrane i to bardzo. Taka już jestem,że nie pozwolę sobię. Chyba trzeba będzie sie przeprowadzić do kogoś. Do chłopaków napewno nie więc albo Pani Aneta mnie przygarnie albo dziewczyny. Spróbuję do dziewczyn,ale wcześniej poszłam do pokoju Radka i Maćka. Tam byli jeszcze Zwierz i Piter.
-Moge?-Wychyliłam głowę zza drzwi.
-Właź.-Weszłam do środka i usiałam na krześle.
-Kamil będzie bardzo zły gdy dziewczyna klnie jak szewc?
-A co przytrafiło Ci się?
-Tak jakby ale to później,czyli mam bardzo przesrane?
-On nie lubi jak dziewczyny klną. W jego oczach tracą kobiecość.-No to czyli mam przesrane.
-Aha dobra dzięki.-Wyszłam z pokoju. Na korytarzu minęłam Kamila i Maćka. Olał mnie a Maciek tylko spojrzał ze współczuciem. Wiecie jak to zabolało,nawet nie zerknął. Poszłam do pokoju Kamila. Ze łzami w oczach spakowałam swoje rzeczy i wyszlam. Poszłam do Ani i Korneli.
-Przygarniecie mnie?
-No jasne chodź.
-Kamil focha?
-Chyba tak,mijałam sie z nim na korytarzu to mnie olał.
-Mam brata świnię,ja sobie z nim pogadam.
-Kornelka nie ruszaj tego,nasze sprawy dam sobie radę.-Serio to nie wiem czy dam jeśli sie nie będzie do mnie odzywał. To tak boli tak cholernie boli.

***

Następny dzień nastał,wgl nie miałam humoru. Zeszłyśmy na śniadanie. Kamil usiadł na jednym końcu stołu więc ja na dugim.
-Ooo nasze zakochańce mają kryzys.-Powiedział Radek czym mnie bardzo zdnerwował.
-Nie uważasz,że to nie twoja sprawa?-Wstałam od stołu.-Dziękuję,smaczne było.-Wróciłam do pokoju i rzuciłam sie na łóżko. Moją ciszę przerwał telefon.
-Czego?-Warknęłam.
-Cześć bratowa miło swojego szwagra witasz.
-Kondzio mów co chcesz nie mam humoru.
-Słyszałem,że macie jakąś spine z Kamilem ale On mi nie chce nic powiedzieć.
-Nie twoja sprawa okej?  Coś jeszcze?
-Jakbyś chciała sie wypłakać to wiesz gdzie mnie szukać.-Jego najwyraźniej to bawiło.
-Nie martw sie o mnie. Cześć!-Wyłączyłam się.
Chciałam teraz być przez chwilę,sama.

_______________________________________________________________________________
Jeśli wam sie nie podoba to,że pytam sie co ma być w kolejnych rozdziałach to nikt was nie zmusza do czytania <3. Następny będzie jakoś w środę.
Opowiadanie jest CAŁKOWITĄ FIKCJĄ.

5 komentarzy:

  1. Czm dopiero w środę ? A rozdział świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi tydzień szkoły i już sprawdziany. ; / Może coś się uda wcześniej,ale nie obiecuje. ; )

      Usuń
  2. Fajny... ;D
    Oby sie pogodzili czy coś bo w sumie to nie byla jakas wielka kłotnia :d czekam czekam na kolejny i mam nadzieje ze będzie prędzej niż w środę :)

    OdpowiedzUsuń