Po tej kłótni,Kamil wziął sobie wolne i pojechaliśmy nad morze. Takie wspólne wakacje. W Polsce oczywiście. Pojechaliśmy do Międzyzdrojii. Moja ciocia zainwestowała troche sianka w wielki dom,a raczej willę i wynajmuje pokoje więc jest gdzie przekimać. Z tego co wiem to wzięła babcie do siebie,a matka? Nie wiem co z nią. Gadałyśmy,ale do końca jej nie wybaczyłam tego,ze przez całe moje życie miała mnie w dupie i wolała chlać z ojcem. Wiem,ze Anka wróciła z Włoch. Jest odemnie starsza dwa lata czyli chyba ma teraz 21 lat. Nie ogarniam. Kamil miał troche stracha jechać tak daleko i to samochodem.
-Kamil chodź zamienimy się.
-Żebyś mi rozwaliła samochód? Nie dzięki.
-Eeej tamte blodnyny mi wjechały i tak jakoś wyszło a widze,ze ty sie troche boisz. Przysięgam nie zabiję nas.
-Yyym.......no dobra ale nie daleko.-Zjechał na stację benzynową. Kamil jak to Kamil coś do jedzenia bo przecież nie da sie bez żarełka wytrzymać. I tak pół godziny zleciało. Wsiadłam za kierownicę.
-Jula ale nie zabij nas okej? Ja jestem za młody,żeby umierać.
-Serio? Jestem młodsza.
-Ojj cicho.-Ruszyliśmy. Kamila zmuliło i zasnął. Jechałam dalej. Ogólnie dorga mijała bardzo dobrze. Koło Goleniowa dopiero zamieniliśmy się miejscami.
-I co nie zabiłam nas.
-Miałaś szczęście.
Po około 6 godzinach jazdy dojechaliśmy na miejsce. Stanęliśmy przed na serio wielkim domem plus blisko na plażę. Najpierw weszliśmy do środka. W 'salonie' siedziała babcia,Anka,ciocia i matka. Co tu robi matka.
-Julka.-Pisnęła Ania.
-Ania.-Wpadłyśmy sobie w ramiona. No troche jej nie widziałam. Jak miałam 16 lat to wyjechała i tyle ją widziałam.
-OMG.-Wydusiła spoglądając na Kamila.
-Tak Anka to jest Kamil. Da Ci autograf,zdjęcie ale nie piszcz.
-Okej nie będę krzyczeć. Julaaa noooo.-Powiedziała to tak śmiesznie.-Gdzie jest mój kuzyn co?
Przywitalismy sie jeszcze z ciocią,babcią i mamą.
-Julaa ściągniemy tu resztę?-Spytał Kamil.-Łukasz sie z twoją mamą nie widział a Kondziowi będzie przykro,ze my nad morzem a On w Lipkach siedzi.
-Jak chcesz to dzwoń po nich.-Kamil po nich zadzwonił i jutro rano wyjadą z Wrocka we czwórkę.
-Julaaa a ty co w Krakowie wyklęłaś całą litanię na jakąś blond laskę?-Spytała Ania.
-Skąd wiesz?
-You tube. Pod tytułem ,,Dziewczyna Kamila Bednarka przeklina'' i filmiki.
-Franca sie nie chciała odsunąć od Kamila. Rzuciła by sie na niego.
-Już sie pogodziliście?
-Skąd wiesz?
-Laska. Myślisz,ze na fejsie nie pisali,że Ciebie nie było z nimi na koncertach,że to koniec.
-Była spina ale jest okej.-Kamil się uśmiechnął tak słodko.
-Gdybym Kondziowi nie rozwaliła samochodu to byśmy sie nie pogodzili.
-Pogodzilibyśmy ale troche później.-Do domu wszedł znany mi człowiek,ale nie kojarzyłam jego imienia. Mialam wrażenie jakbym go gdzieś widziała. Na oko 25 lat.
-Julka.
-A tyyy?
-Tomek nie pamiętasz?
-Tomek o mój boze.-Przywitałam sie z nim przytulaskiem.
-Co nie pamietasz,kto Ci dawał szluga a potem krył przed wszystkimi,co nie pamięta sie?
-Jak to nie tylko Cie nie poznałam.-Tomek to kolega Łukasza,mój brat zawsze miał starszych kolegów. Potem sie ulotnił do Wrocka a ja za nim.
-To jest Kamil.-Chłopaki podali sobie dłoń.-Tomek,ale ty gdzieś wyjechałeś.
-No tak wyjechałem na studia do Poznania,a teraz mów mi panie doktorze.
-Dobrze prze pana.
-A ty ?
-Mieszkamy sobie we Wrocławiu. Zdążyłam rozwalić Konradowi samochód i uratować życie Kamilowi.
-A tobie co było?
-Rozwaliłem sie samochodem,cztery razy umierałem,złamana noga i uraz głowy. Nic takiego.
-Niee,nic takiego.-Mruknęłam.
Potem około 16:00 poszliśmy sami na plażę. Było ciepło jak na czerwiec. Spacerowaliśmy brzegiem morza trzymając się za ręce. Świat wie,że jesteśmy razem więc nie było potrzeby krycia sie z tym. Jasne,ze były hejty na moją osobę kilka razy nawet pocisnęłam hejterkom plus fanki Kamila które chcą jego szczęścia,One mnie broniły. Byłam im wdzięczna z całego serca,że są jeszcze takie osoby którę pragną nie tylko swojego szczęścia. Kilka autografów,zdjęć i byliśmy wolni. Hee robiłam za fotografa. Chodziliśmy po mieście. W końcu mogłam odpocząć od tych wszystkich problemów. Tu się czułam naprawdę good. Moze dlatego,że jestem przyzwyczajona do tego klimatu. Pod wieczór przed zachodem słońca,Kamil chciał iść na plażę zobaczyć zachód,ale ja znam lepsze miejsce do takiego widoku. Oczywiście tam jest zabronione wchodzić a ,że ja sie nie stosuje do przpisów to nie mój interes. Doszliśmy do takiego jakby mini lasku,ale tam były gałęzie drzew.
-Julka ty chyba nie chcesz tam wchodzić. Patrz jak tam jest niebezpiecznie.
-Kamil,zaufaj mi. Zam to miejsce lepiej niż ty Lipki,Brzeg i Wrocław razem wzięte,więc chodź i nie marudź.
-Jak mi sie coś stanie to będziesz mnie ratować.
-Nic Ci sie nie stanie,tylko nie stawaj na mchu.-Poszłam pierwsza. Wchodziłam grubymi gałęziami drzew,było trzeba wejść bardzo wysoko. Po dłuższym czasie oboje siedzieliśmy na wielkiej gałęzi. Było troche zarośnięte,a widok zakryty małymi gałązkami. Ich się pozbyłam i było pięknie.
-Wow.
-I co krzywda Ci sie stała?
-Nie. Byłaś już tu?
-Zawsze tu przychodziłam. Naprzykład jak ojciec mnie zgwałcił,to przesiedziałam tu całą noc,zimną noc. Łukasz tu z Tomkiem i resztą bandy siedzieli. Kiedyś jak tu sie siedziało to było bardziej zadbane a jak sie wszyscy rozeszli w swoje strony to zarosło. To taka moja mała jamajka.
-Widzisz skarbie twoja mała jamajka jest w cholernie niebezpiecznym miejscu,ale bardzo pięknym miejscu a moja w Lipkach.
-Tym sie chyba różnimy.
-No i tym,że masz brązowe loki,niebieskie oczka i masz jakiś 175 cm a,żeby dać mi buziaka musisz stanąć na palcach.
Przytuliłam sie do Kamila i wspólnie oglądaliśmy zachód słońca.
_______________________________________________________________________________
Wpadłam tylko na chwilkę,żeby dodać wam rozdział. Kolejny jutro po szkole. Dzięki za ponad 3 tysiące wyświetleń i oby tak dalej. Jakieś sugestie? I przepraszam za jakiekolwiek błędy bo nie mam czasu ich sprawdzić a wiem,ze nie lubicie czekać. ; )
Opowiadanie jest CAŁKOWTIĄ FIKCJĄ.
Super!!! Bomba !!!!
OdpowiedzUsuń