Kamil po tygodniu wyszedł ze szpitala ale z gipsem na nodze i w bucie ortopedycznym po czym na początku Maja wrócił na trasę. Jechałam z nimi plus Ania i Kornela w chórkach. I do tego dzisiaj jestem starsza o rok czyli wybiło mi 19 lat i modlę się o to,zeby zapomnieli.
-Kamill co byś chciał na urodziny?
-Buzi.
-Dostaniesz nawet dwa ale pytam na serio.
-Nic nie chcę.
-Kup mu węgiel.-Zaśmiał sie Zwierz.
-Sam se kup węgiel jak zawsze sama coś muszę wymyślić.
-Wiem.-Krzyknął Kamil.-Skoczę na bandżi.
-Po tym wypadku Ci na mózg padło?-Podniosłam jedną brew.
-Nie ale serio skoczę jak pojedziemy na Woodstock.-Oparłam sie z fochem o siedzenie.
-Jak skoczysz to się obrażę tak forever.
-Julaaaaa.-Przeciągnął moje imie. A ja usiadłam tyłem do niego.-Julcia kochanie moje,skarbie,kiciu nooo.
-Podliz nie działa.-A reszta w śmiech.
-Julaaa a wiesz jak ja Cię bardzo kocham prawda? No skarbie noo.
-Nie.-Przytulił mnie od tyłu i dał buziaka w policzek.-Nie licz na to nie zgadzam się. Cztery razy umierałeś,leżałeś w śpiączce i za cholere nie skoczysz na żadnym bandżi bo Ci nie pozwalam. Jesteś za smarkaty.
-No miśka noo ale ja Cię tak kocham tak bardzo tak najmocniej na świecie,moja księżniczko noo.-Mocno mnie przytulił od tyłu.
-Okropny jesteś.-Zmróżyłam oczy.
-Ale mnie kochasz i masz miękkie serduszko.
-Nie skoczysz kropka koniec.
-Chcę negocjować ale nie w busie.
-Jakie ty mi propozycje składasz.-Hamowałam wybuch śmiechu.
-Normalne kochanie normalne.-Poruszał zabawnie brwiami.
-Taa Kamilek już ma ochotę.-Piter sie odruchowo schował za siedzenie.
Serio jak Oni walili jakimiś tekstami to sie zwijałam ze śmiechu. Około 16:00 dojechaliśmy do Zielonej Góry. Do koncertu były jeszcze 4 godziny.
-Ej dziewczyny obczajamy sklepy? Tak na dwie godzinki.
-Ja zawsze i wszędzie.-Zgodziłą się Ania a za nią Kornelka. Ubierałam buty gdy poczułam jak ktoś wkłada mi coś do tylkniej kieszeni. Odwróciłam się i wyciągnęłam z kieszeni jego kartę kredytową.
-Kup sobie coś ładnego.
-Kamil a mogę Ci ją połamać albo wsadzić Ci ją w zęby?-Spytałam z poirytowaniem.
-Nie masz sobie kupić coś ładego nie wiem co chcesz jakieś buciki,spodenki,bluzeczkę.
-Wsadź sobie ją w ........... no ten do portfela. Nie chcę twojej kasy mam swoją.
-Julaa czemu ty jesteś taka skomplikowana co?
-Nie wiem ale to juz twój problem ty sie tego podjąłęś.-Wzruszyłam ramionami,dałam mu buziaka i wyszłyśmy. Ogarnęłyśmy galerię handlową oczywiście ludzie sie gapili bo przecierz nie widzi się Korneli codziennie prawda. Kupiłyśmy bardzo dużo ciuchów plus kupiłam Kamilowi perfumy na urodziny i coś jeszcze sie wymyśli. O 20:00 zaczął się koncert. Stałam sobie na scenie ale tak z boczku,że nikt mnie nie widział. Jakoś w połowie koncertu Kamil zaczął coś gadać.
-Uwaga,uwaga jest z nami pewna osoba która kończy dzisiaj swoje 19 urodziny. Julaaaa chodź,chodź.-O nie tylko nie to. Stanęłam jak wryta i nie miałam najmniejszego zamiaru sie z tąd ruszać. Ale dzielny Kamil wziął mnie za rękę i zaprowadził perfidnie na środek sceny. Zabije go. A jednak nie zapomniał. Chyba mu sie zapomniało,że dalej trzyma mnie za rękę a ja nawet jej nie wyrwałam plus jego fani głupi nie są i każdy sie skapnie,że jeśli trzyma mnie za rękę to coś jest. Ludzie zaczęli śpiewać 100 lat a Kamil na końcu mocno przytulił i szepnął do ucha. ,,Kocham Cię''. Paliłam buraka i wróciłam na moje poprzednie miejsce. Zabiję go. Po koncercie wszyscy zeszli ze sceny.
-Kamil nie żyjesz.-Warknęłam.
-Nie uderzysz mnie.-Uderzyłam go w klatę.
-Serio?
-O jeju chodź tu.-Przytulił mnie.-Wszystkiego najlepszego kochanie,myślałaś,że zapomniałem.
-Szczerze to tak nie lubię swoich urodzin od kąd skończyłam 17 lat.
-Od dzisaj musisz zacząć bo będziesz je obchodzić co roku.-Cmoknął mnie w usta.
-Ja nie chcę.
-Trudno dobra -Kamil z dziewczynami poszedł do fanów a ja sobie weszłam na scenę i klapnęłam na niej tak,ze nogi mi wisiały.
-Jula chodź tu.-Zawołał Kamil.
-Serio mam z tego skoczyć?
-O jeju,jeju chodź.-Wystawił ręce do góry,no nie powiem nisko tam nie było a ja sie wszystkiego boje już oprócz igieł.
-Ale tu jest wysoko.-Spojrzałam w dół.
-A ja jestem silny i Cie złapie.
-Ale jak sie połamiesz to ja nie odpowiadam okej?
-Boże jak ty marudzisz.-Skoczyłam prosto na Kamila i oboje wylądowaliśmy na ziemi. Wszyscy w śmiech.
-Jak dzieci.-Kornela wydusiła przez śmiech.
-To jego wina,miał mnie złapać.-Posniosłam sie z ziemi a po mnie Kamil.
-Uszkodziłąś mnie.
-Gdzie?
-Tu.-Pokazał na swoje usta. Dotknęłam jego czoła.
-Masz gorączkę bredzisz.
Po rozdanych autografach przetransportowaliśmy sie do hotelu. Wzieliśmy swoje rzeczy i poszliśmy do naszego pokoju. Ledwo co stanęłam to Kamil mnie złapał w pasie i przyciągnął do siebie.
-Kocham Cię.-Szepnął w moje usta. Uwielbiam gdy tak robi. Wszystko w jednej chwili wracało.
-Będę delikatny obiecuję.-Trochę mnie uspokoił po czym złożył na moich ustach namiętny pocałunek i tym mnie upewnił,że wiem co robię. Wiem też,że Kamil mi krzywdy nie zrobi. Pchnął nas na łóżko...
***
Obudziłam sie przytulona do Kamila.
-Dzień dobry kochanie.-Przywitał sie z szerokim uśmiechem.
-Hejjj.-Mruknęłam jeszcze zaspana. Przypominałam sobie chwile z wczorajszej nocy a uśmiech pojawił sie na mojej twarzy.
-Z czego sie tak cieszysz co?
-Już sie uśmiechnąć nie mogę?
-Możesz tylko chcę wiedzieć jaki jest powód twojego uśmiechu bo chcę go widzieć częściej.
-Wczorajsza noc.
-Myślę,że to jest do zrobienia.-Pomachał zabawnie brwiami.
Musieliśmy już wstawać bo jedziemy dalej. Teraz podbijamy Świebodzin. Zjedliśmy śniadanie,zapakowaliśmy sie do busa i wyjechaliśmy.
_____________________________________________________________________
No i jest jak wam sie podoba?
Opowiadanie jest CAŁKOWTIĄ FIKCJĄ.
Podoba się podoba \ Ann
OdpowiedzUsuńŚwietny!!!!!!
OdpowiedzUsuńJest Boski !!!
o
OdpowiedzUsuń