Dwa tygodnie później Kondzio w końcu przyprowadził swoją dziewczynę. Kinga sie nazywa i z tego co wiem ma 17 lat. Siedzielismy sobie w domu gdy wchodzi sobie Kamil a za nimi Piter,Zwierz,Maciek i Radek. Z każdym daliśmy sobie buziaka w policzek.
-Noo brat w końcu dziewczynę twoją poznam. Kamil.-Wystawił do niej dłoń.
-Kinga.-Odparła nieśmiało i uścisnęła jego dłoń.
-Mieliście wrócic pod koniec lutego.
-Mamy tydzień przerwy i co głupio by było do mamusi nie przyjechać a wy siedzicie tu więc jestem.
-Ty se magik nie.
-No właśnie.-Kondzio siedział taki spięty jakby sie bał,ze ktoś coś odwali i będzie siara.
-A jak wy sie poznaliście?-Spytałam.
-Wpadłam na niego na mieście i biedny wylądował w śniegu.
-Bardzo krzyczał na Ciebie?
-Wcale nie krzyczał.
-Podobasz mu sie.-Wykrzyknęliśmy z Kamilem.
-Bratowa nie żyjesz.-Zaczął mnie gonić po całym domu aż złapał mnie a ja szybko go za dredy.-Puść.
-Nie.-Teraz to on mnie za włosy i zeszliśmy na dół ja go ciągnę za dredy a on mnie za włosy.
-Kondzio puść.
-Nie.-Pociągnełam go mocniej i wylądował na ziemi a ja za nim bo dalej mnie trzymał. Moje kości i siniaki dały o sobie znać.
-Ałć.-Pisnęłam leżałam wyprostowana na ziemi.
-Bratowa żyjesz?
-Nie ku*wa umarłam.-Warknęłam do Kondzia nie mogłam sie chwilowo ruszyć. Podszedł do mnie rozbawiony Kamil.
-Z czego suszysz zęby co? Nie mogę sie ruszyć wszystko mnie boli.
-Bo przeklinasz i do tego leżysz jak długa na podłodze.
-Moze dlatego,ze dalej jestem cała w siniakach i poobijana co ?
-Tragedia sie stała chodź mój połamańcu.-Pomógł mi się podnieść z ziemi i usiadłam powoli na kanapę.
-Juleczka użyła niedozwolonego słowa a Kamil nie focha uuu postęp.-Zaśmiał sie Radek.
-Jula nie przeklinaj bo to nie ładnie.
-Dobra sory.
Ogólnie Kondzia dziewczyna jest fajna lubię ją. Reszta zespołu się zmyła a chłopaki robią kolację. Boję sie,że ta kuchnia może nie wytrzymać dwóch Bednarków. Do tego mini koncert Kamila.
-Kamil żyjecie tam?-Wystawił głowę z kuchni był w mące,keczupie i serze.
-Właśnie nie Julaaaa.
-Yghg.-Podeszłam do nich i syf na maxa.-Złapałam sie za głowę.-Jak można w pół godziny tak nabrudzić?
-Dwóch facetów w jednej kuchni i można.
-Kondzio ty jesteś czysty to sie z tąd ulotnij lepiej.
-Okej.-I po chwili go nie było.
-Więc co chciałeś zrobic nam na kolację co?
-Miała być pizza.
-Ogarnuj tą kuchnie i pozwól mi myśleć w spokoju co tu zrobić,zeby sie nienarobić ale sie najeść.-Chodziłam po salonie i dukałam.
-Wiem!-Znowu Kamil wystawił głowę z kuchni z pytającą miną.
-Too?
-Zapiekanka.
-Ty nie umiesz gotować.
-Umiem więcej niż Ci sie wydaje.-Usmiechnęłam się.Weszłam do kuchni i z Kamilem robiliśmy zapiekankę śpiewając jego piosenki przy tym.
-Masz ładny głos.-Powiedział po czym włożył zapiekankę do piekarnika.
-Jak chyba śpię.
-Ja mówię serio chciałabyś śpiewać u mnie w chórkach z Korni oczywiście.
-Hhahahhahahahahah Kamil nie umiem śpiewać.
-Umiesz nooo.-Do domu przyszła Kornelka i Łukasz. Daliśmy sobie buziaka w policzek.
-Macie.-Podała naszej trójce jakieś koperty. Otworzyłam i czytałam. Jakieś wezwanie do sądu na rozprawę przeciwko mojemu ojcu i tym dwóm facetom. Usiadłam na kanapie i rzuciłam kartke na stół.
-I co mam znowu sie na nich patrzeć,na te ich parszywe mordy i do tego wy jesteście ciągani po sądach to wszystko przezemnie. W ogóle nie powinnam was poznawać,zadawać się z wami my powinniśmy zostać tylko znajomymi z uczelni.
Kamil usiadł obok mnie.
-Wsadzimy gnoji do więziena na całe życie.-Objął mnie ramieniem i przytulił.
-Wiesz jak przez to Cie obsmarują w gazetach.
-No i co z tego? Wisi mi to i lata. Julka tu chodzi o twoje bezpieczeństwo a nie o to czy banda paparazzich napisze stek bzdur na mój temat. -Nie wiem czemu ale zaczęłam płakać. Nie kontrolowałam sie w takich sytuacjach. Jedno mnie zastanawia dlaczego to robi? Dlaczego cały czas mi pomaga i pociesza? Dlaczego cały czas jest.
________________________________________________________________________________
Padam na ryj dopiero co wróciłam ze szkoły. Wiem jest wcześniej niż mówiłam. Kolejny na pewno jutro do 18:00 powinien sie pojawić a na 100% będzie około 21:00. A wy jak tam po pierwszym dniu w szkole co ?
Opowiadanie jest CAŁKOWITĄ FIKCJĄ.
Ale świetny rozdział *.*
OdpowiedzUsuńZajebiście piszesz :) Czekam na następny )
Super!!!! Świetnie piszesz już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału
OdpowiedzUsuńSama nie piszę długich rozdziałów, ale to napiszę.. DŁUŻEJ ! ♥
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na następny ! ♥