-Julka rusz swoje zgrabne litery.-Jęknął Adrian-Basista.
-Nie,ja tu zostanę.
-Chodź.-Przerzucił mnie sobie przez ramię i tak mnie niósł. To nic,ze darłam sie,żeby mnie postawił i dopiero to zrobił za sceną akurat dziwnym trafem przy Kamilu i reszcie.
-Wiesz co wal sie.
-Też Cię kocham.
-Zejdź mi z oczu.-Powiedziałam to teatralnym głosem.
-Sodówa?
-Jak Ci idioto dam sodówę to Cie własna matka nie pozna.
-Dawaj.-Dostał mućkę w klatę.
-Ała.
-Poprawić?-Zaczał uciekać a potem wziął mnie na barana.-Noś mnie murzynie.-Śmiałam sie sama ze swojej głupoty. Jak mnie postawił na ziemię to podszedł do nas Kondzio z Kinią.
-Julka.-Przytulił mnie tak mocno,mocno,mocno.-Debilu odzywa się.
-Sory,ale płyta sama sie nie nagrała. Stęskniłam sie troche za twoimi odpałami.
-Czuję się zaszczycony.
-Czuj,czuj. Jak ogarniemy z Korni swoje życie i będzie troche wolnego w trasie to co wpadacie na jakieś melo do Anglii?
-Standardowo.
-Mike,Alex,Oscar robią najlepsze biby w mieście polecam. Wstyd sie przyznać,ale trzy razy sie budziłam pod stołem.
-Szalejesz a co białe poszło w ruch nie?
-Wcale.
-Kłamiesz ty ćpunie.
-Cicho bądź.
Przywitałam sie z Anetą,Piterem,Zwierzem,Maćkiem,Radkiem i został Kamil.
-Hej.-Mruknął nieśmiało.
-Hej.-Uśmiechnęłam się.-Jak tam leci?
-Powoli,żmudnie,do dupy wymieniać dalej?
-Eeej gdzie jest ten Kamil naładowany pozytywną energią co?
-We Wrocławiu,cofnięty dwa lata w tył kiedy napędzała go taka piękna kobietka,która teraz ma swoje życie,swoje sprawy,a taki idiota do szczęścia nie jest jej potrzebny.
-Wiesz,że ta kobietka czasami nawet często ogląda wasze wspólne zdjęcia.-Ktoś mnie przytulił od tyłu i dał buziaka w policzek. Kamila mina była zszokowana. Walnęłam komuś z łokcia. Odwróciłam sie i z bólu zwijał sie Adam-Perkusista.
-Adaś sory,mówiłam,ze mnie sie tak nie tyka.
-Babo gdzie ty sie tego uczyłaś?
-Samo przyszło jeju przepraszam.
-Do szpitala mnie zawieź a nie.-Podeszła do nas reszta chłopaków z zespołu. Adrian,Rafał i Krystian. Objęli mnie ramieniem. Specjalnie to robią.
-Bierzcie te łapska,albo wyłapiecie wszyscy.
-Julka co ty taka cięta.
-Wkurwiacie mnie więc bierzcie te łapska i idźcie z tąd bo rozmawiam w tej chwili.
-Boże pogadać nie można.
-Wyjazd!-Odeszli.
-Sory ja już pójdę.-Kamil sie speszył i odszedł. Serio ta banda idiotów musiała wszystko popsuć. Akurat wtedy kiedy chciałam pogadać? Ze łzami w oczach do nich wróciłam. Siedzieli z chłopakami od Kamila i rozmawiali.
-Zadowoleni jesteście z siebie?-Wrzasnęłam a łzy wielkie jak groch poleciały po moich policzkach.
-Co?
-Specjalnie to zrobiliście! Tak robią przyjaciele? Nienawidzę was.
-Jula uspokój się.
-Zostaw mnie. Ja wam sie wpieprzam w życie?
-Płakałaś przez niego.
-Ale go kocham debilu! Ja idę do waszych eks i sie do was przytulam? Ile razy każdy z was miał przez nie doła,to co chodziłam do nich?-Kornelka do nas przyszła.
-Co sie stało?
-Nic a wy lepiej mi nie pokazujcie sie na oczy.-Poszłam i zaszyłam sie w busie. Przez nich,wszystko sie popsuło. Kamil sobie myśli,ze teraz jestem z którymś z tych debili. Jeszcze chyba nigdy w życiu sie tak nie czułam,taka pusta. O 19:00 wyszłam z busa bo za godzinę gramy. Adaś do mnie podszedł.
-Chodź ze mną w jedno miejsce.
-Wal sie.
-Proszę chodź.
-Nie będę sie na was patrzała.
-Chodź i nie marudź.-Ciągnął mnie gdzieś nawet nie wiem gdzie. A zaprowadził mnie nad jakieś jeziorko. Wokół jednej ławki byli chłopacy. Podeszliśmy do niej.
-Po co mnie tu przyprowadziłeś? Mam sie na nich patrzeć? Nie dzięki namieszli i to wystarczy.
-Julka,to co zrobiliśmy było głupie więc proszę to twoja niespodzianka.-Na ławce siedział Kamil.-Jula przepraszamy,tak jesteśmy idiotami nie powinniśmy,ale jesteś taką malutką Juleczką to co mamy zrobić. Instynkt starszego brata sie włącza. Wybaczysz?
-Może...
-Ejj,nie po to jemu trzy godziny gadaliśmy,ze to tylko przyjaźń,żebyś nie wybaczała.
-Pomyślę.-Puściłam im oczko i mocno sie przytuliłam do Kamila. W jego ramionach czułam sie jak taka malutka bezbronna dziewczynka. Wszystko puściło a z oczu poleciały łzy.
-Jula co jest?
-Nic.-Bardziej do niego przyległam. Nie mogłam sie uspokoić,co chwile z moich ust wydobywał sie szloch. Kamil jak Kamil zaczął mnie głaskać po głowie.
-Przecież widzę. Mała mnie nie oszukasz.
-Stęskniłam się.
-Ja też ale co to zmieni?
-Właśnie nic. Pogadamy po koncercie?
-Spoko.-Ogarnęłam,że chłopaki dalej sie na nas patrzą. Z Kamilem siedzieliśmy w ciszy przytuleni do siebie a chłopaki chyba z milion razy jęczeli,żebyśmy już wracali.
-Ej ludzie już 20:00 trzeba wracać dać czadu na scenie.
-Boje sie.-To nasz taki pierwszy prawdziwy koncert,tu już nie jest Bitwa na Głosy,że zaśpiewasz kawałek tekstu i możesz mieć nadzieję,że sie spodoba jurorom tylko tu trzeba skakać po scenie i śpiewać jednocześnie. Wróciliśmy za scenę. Kamil śpiewał pierwszy i miał nas zapowiadać po sobie. Widać,ze jego też stres zżera. Uderzyłam go lekko w ramię.
-Bednarek, głowa do góry,wszyscy tam na widowni Cię kochają i czekają na twój najlepszy występ w życiu.-Wziął dwa głębokie oddechy.-Powodzenia.-Wbiegł na scenę. Kamil gra trzy piosenki. Odsłuch zamontowany i tylko czekać. Po trzech piosenkach Kamil zapowiedział nas. Skręcało mnie od środka,ale dałam radę. Wybiegłyśmy z Kornelom na scenę. Mu też trzy piosenki. Po drugiej mój brat wbił na scenę. Nie wiedziałam oco kaman. W ogóle dziwna sprawa,wchodzi sobie na scenę,nie wiadomo oco kaman. Mocno ją przytulił,potem klęknął na jedno kolano i sie jej oświadczył. Jakie to słodkie.
-Brawo dla mojego brata który przejechał ponad 400 kilomertów.-Krzyknęłam do mikrofonu. Tak ogólnie to On miał do Anglii do mamy i ciotki lecieć,ale okej. Ludzie zaczęli śpiewać 100 lat. Łukasz zniknął za sceną,Kornelka wróciła do normalności i dokończyłyśmy ostatnią piosenkę. Zaraz po niej melodia do ,,Tears In Haven'' a na scenę wszedł Kamil a raczej go wyrzucili na nią. Co tu sie dzieje do cholery? Okej zaśpiewaliśmy tą piosenkę,znowu sie popłakałam. Mówiłam już,że jestem słaba? Jeśli nie to już wiecie. Po tym wszystkim zeszliśmy na scenę.
-Bratttt postarałeś się.-Klepnęłam go po plecach.-Jesteś taki nieprzewidywalny.
-Jestem taki jak ty siostra,a wy co znowu szczęśliwe małżeństwo?
-Nie? Właśnie Kamil możemy pogadać?
-Jasne.
Michał i Aneta zarezerwowali pokoje w jednym hotelu co sie dobrze złożyło. Poszliśmy do pokoju Kamila. Siedliśmy na łóżku.
-I co dalej?-Spytał.
-Kamil ja serio nie chcę się kłócić,wiesz co najlepiej będzie jak ty pójdziesz swoją drogą a ja swoją.
-Czemu?
-Mam karierę,jeżdżę po całym świecie z twoją siostrą,Ciebie też ciągle nie ma w domu. Znajdź sobie inną i bądź z nią szczęśliwy naprawdę.
-A co jeśli nie chcę? Nie chcę innej,chcę Ciebie.
-Kamil chcesz znowu sie kłócić? Ja nie umiem na Ciebie krzyczeć. Najlepiej będzie jak każde z nas pójdzie w swoje ślady.
-Będziesz zazdrosna ja sobie znajdę inną.
-Takie życie kobiety.
Przegadaliśmy całą noc,dobra prawie całą noc. Obiecał mi,że sobie znajdzie inną i będzie z nią szczęśliwy.
_______________________________________________________________________________
Nie bijcie tylko,że sie nie pogodzili okej? ;) Następny jakoś w środę. Buziaki <3
Opowiadanie jest CAŁKOWITĄ FIKCJĄ.
-Bednarek, głowa do góry,wszyscy tam na widowni Cię kochają i czekają na twój najlepszy występ w życiu.-Wziął dwa głębokie oddechy.-Powodzenia.-Wbiegł na scenę. Kamil gra trzy piosenki. Odsłuch zamontowany i tylko czekać. Po trzech piosenkach Kamil zapowiedział nas. Skręcało mnie od środka,ale dałam radę. Wybiegłyśmy z Kornelom na scenę. Mu też trzy piosenki. Po drugiej mój brat wbił na scenę. Nie wiedziałam oco kaman. W ogóle dziwna sprawa,wchodzi sobie na scenę,nie wiadomo oco kaman. Mocno ją przytulił,potem klęknął na jedno kolano i sie jej oświadczył. Jakie to słodkie.
-Brawo dla mojego brata który przejechał ponad 400 kilomertów.-Krzyknęłam do mikrofonu. Tak ogólnie to On miał do Anglii do mamy i ciotki lecieć,ale okej. Ludzie zaczęli śpiewać 100 lat. Łukasz zniknął za sceną,Kornelka wróciła do normalności i dokończyłyśmy ostatnią piosenkę. Zaraz po niej melodia do ,,Tears In Haven'' a na scenę wszedł Kamil a raczej go wyrzucili na nią. Co tu sie dzieje do cholery? Okej zaśpiewaliśmy tą piosenkę,znowu sie popłakałam. Mówiłam już,że jestem słaba? Jeśli nie to już wiecie. Po tym wszystkim zeszliśmy na scenę.
-Bratttt postarałeś się.-Klepnęłam go po plecach.-Jesteś taki nieprzewidywalny.
-Jestem taki jak ty siostra,a wy co znowu szczęśliwe małżeństwo?
-Nie? Właśnie Kamil możemy pogadać?
-Jasne.
Michał i Aneta zarezerwowali pokoje w jednym hotelu co sie dobrze złożyło. Poszliśmy do pokoju Kamila. Siedliśmy na łóżku.
-I co dalej?-Spytał.
-Kamil ja serio nie chcę się kłócić,wiesz co najlepiej będzie jak ty pójdziesz swoją drogą a ja swoją.
-Czemu?
-Mam karierę,jeżdżę po całym świecie z twoją siostrą,Ciebie też ciągle nie ma w domu. Znajdź sobie inną i bądź z nią szczęśliwy naprawdę.
-A co jeśli nie chcę? Nie chcę innej,chcę Ciebie.
-Kamil chcesz znowu sie kłócić? Ja nie umiem na Ciebie krzyczeć. Najlepiej będzie jak każde z nas pójdzie w swoje ślady.
-Będziesz zazdrosna ja sobie znajdę inną.
-Takie życie kobiety.
Przegadaliśmy całą noc,dobra prawie całą noc. Obiecał mi,że sobie znajdzie inną i będzie z nią szczęśliwy.
_______________________________________________________________________________
Nie bijcie tylko,że sie nie pogodzili okej? ;) Następny jakoś w środę. Buziaki <3
Opowiadanie jest CAŁKOWITĄ FIKCJĄ.
Eyy czemu ? ;c Jula z Kamilem. O nie ;c rozdział jak zawsze fajny ale szkoda, że oni oni osobno ;c
OdpowiedzUsuńczemu nieev:(((
OdpowiedzUsuńmoze dzisiaj jeszcze jdeden ew, jutro??