poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 7

Wyciągneli nas z samochodu i zaprowadzili do jakiegoś magazynu. Znowu przywiązali do krzeseł i gdzieś wyszli. Nie miałam siły siedzieć wszystko mnie bolało. I tak z dnia na dzień. Przestali przychodzić i dawać jedzenie. Byłam głodna,zmarznięta,zmęczona,pobita wszystko w jednym. Ktoś wleciał do magazynu. Była to kobieta i męszczyzna. A za nimi Kamil,Kornela,Kondzio,Łukasz i rodzice Wiktorii,Karoliny i Majki.
-Jula.-Przybiegł do mnie i pierwsze co odwiązał mnie od tego krzesła.
-Idźcie z tąd Oni zaraz wrócą to was zabiją.
-Policja ich złapała nic wam już nie zrobią.-Przytulił mnie do siebie bardzo mocno. W końcu czułam się bezpieczna ale byłam głodna,zmarznięta i wszystko mnie boli. Wyprowadzili nas z tego magazynu a na zewnątrz czekały trzy karetki. Odrazu położyli mnie na noszach,podłączyli kroplówkę i okryli tym super złotkiem.
-Kamil jedź ze mną.
-Mogę?-Spytał lekarza a ten skinął głową.-Jedźcie samochodem.-Rzucił kluczyki i dokumenty mojemu bratu i wsiadł do karetki. Po chwili ruszyliśmy do szpitala.
-Gdzie my właściwie jesteśmy ?-Spytałam.
-Koło Wrocławia bo twój stary to idiota i nie wie,ze ja tam mieszkam.-Z oczu ciekły mi łzy .-Ej mała już jest wszystko dobrze,nikt Ci już nie zrobi krzywdy.-Złapał mnie za dłoń tak mocno.
Jakimś cudem zasnęłam.

***

Obudziłam się standardowo w białej sali. Po chwili przyszedł lekarz.
-Jak sie czujesz?
-Źle wszystko mnnie boli.
-Masz siniaki na całym ciele dlatego.
-Gdzie jest Kamil?
-Siedzi na korytarzu z resztą przyjaciół zawołać ich?
-Tak.-On wyszedł a po nim weszli Kamil,Kondzio,Łukasz,Kamil i Kornelka.
-Jula jak wyjdziesz ze szpitala odwozimy Cie do Lipek.
-Co?-Jeszcze nie kontaktowałam za dobrze.-Do waszych rodziców? Kpisz sobie ze mnie?
-Nie Kondzio tam będzie z tobą bo ja muszę wracać na trasę a do mieszkania raczej nie chcesz narazie wracać nie?-Serio mam jechać do jego rodziców. Ich tata to na luzie do mnie ten a pani Ela ciągle patrzy na mnie spod byka,dosłownie to zabija wzrokiem no tak. Ja taka przeszłość,niezrównoważony emocjonalnie ojciec do tego jestem cała pobita i w siniakach a Kamil to Kamil. Poprostu nie pasuję do jego towarzystwa.
-Serio muszę? Kamil ja nie chcę.
-Masz problem bo i tak pojedziesz.
-Kamil.-Jęknęłam.-Mam przeszłość,psychicznego ojca,jestem cała pobita,że sie ruszać nie mogę i mam jeszcze mieszkać w Lipkach?
-Przeszłość? Mieszkanie w Międzyzdrojach? Tak mieszkanie nad morzem Ci nie służy ale teraz jesteś we Wrocławiu.-Czułam,ze On sobie robi ze mnie jaja. Mi tu chodziło o gwałt ale okej.
-Nie chcę tam jechać okej? Co na to twoja mama,ze sobie przyprowadzisz mnie do domu co? Ostatni raz mnie widziała na wigilie a wczesniej jak spałam do Ciebie przytulona.
-Zgodziła się.
-Zgodziła czy błagałeś na kolanach?
-Tatuś Cię bardzo lubi.
-Nie chcę tam jechać.
-Bratowa ze mną będziesz a jak będzie coś nie tak to wrócimy do Wrocka okej?
-Yghg niech będzie.-Czułam,że tam nie będę się dobrze czuła i po samym wejściu do domu będę chciała wracać ale chyba już nic nie jest w stanie mnie zabić bo dobra oprócz wzroku pani Eli to nic.


Tydzień leżenia w szpitalu i mogłam w końcu z niego wyjść. Kilka szczerych rozmów z Kamilem i moja psychika się trochę podniosła. Wczoraj pojechał w trasę i wróci dopiero pod koniec Lutego. Ta okropna chwila gdy przekroczyłam próg domu rodziców rodzeństwa. Nogi miałam jak z waty plus moja cała twarz w siniakach. Niezaciekawy widok. Stanęłam w przedpokoju i nie chciałam dalej iść.
-Jula no idź nie gryzą.
-A jak zaczną to mnie obronisz okej?
-Okej.-Rozebraliśmy się ze zbędnych rzeczy i poszliśmy wgłąb salonu. Jego rodzice siedzieli przed telewizorem.
-Dzień dobry.-Mruknęłam niepewnie.
-Ooo Julaa.-Zaczął tato Bednarków.
-Mamo głodny jestem.-Serio ja tu umieram ze strachu a ten wyjeżdża,że jest głodny.
-W lodówce są gołąbki odgrzejcie sobie.
-Juleczka ile zjesz?
-Nie chcę.
-Nic nie jadłaś w szpitalu a Kamil kazał mi Cię karmić więc ile trzy czy cztery?
-Jednego.
-Dobra to dwa chodź ze mną.-W duchu dziękowałam bogu,ze zabrał mnie z tego salonu.-Siadaj.
-Ałć.-I już siedziałam przy stole.
-Serio nawet tam też masz siniaki.
-Kondzio Oni nie patrzeli gdzie leją nawet kilka razy po brzuchu dostałam,też po kręgosłupie wszędzie.
Po chwili postawił mi pod nos dwa cieplutkie gołąbeczki.
-Nie chcę nic jeść.
-Zjedz to albo Cie nakarmie.-Zaczęłam grzebać w gołąbku aż sie rozwalił i nic nie trafiło do mojej jamy ustnej.
-Kondzio nie mam ochoty na jedzenie.
-yghgy.-Wział mój widelec i zaczął mnie karmić.-No dawaj za mnie.-Potem było za ciocie,za babcie,za Kamila,za Łukasza i za Kornelkę i takim cudem wepchnął we mnie dwa gołąbki.
-Ty to swoje dzieci będziesz tak karmił?
-No a jak powiem im kiedyś,że ciocia Jula nie chciała jeść to musiałem ją karmić. Potem będą mieli dredy po tatusiu i po wujku Kamilu a jak będą starsze to muzyka Reggae na wszystkie głośniki. Ma sie ten styl.
-Kiedy przedstawisz mi swoją dziewczynę?
-Może kiedyś.
-Znam ją?
-Nie bo jest z Brzegu.-Uśmiechnął się a raczej wyszczerzył na maxa.
-Chcę ją poznać.
-Może kiedyś.
-Jutro.
-Julka.
-Masz ją jutro przyprowadzić.-Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Kamila.Zastanawiacie sie pewnie,że wyciągnełam telefon skoro tamten rozwalili a więc Łukasz mi oddał swojego iPhone a sobie kupił lepszego. Po kilku sygnałach Kamil odebrał.
-No co jest mała?
-Kondzio ma dziewczynę.
-Uuuuu poszalał.-Zaśmiał się.-Jak wrócę to muszę ją poznać a co tam?
-Ten no Kondzio mnie nakarmił dwoma gołąbkami i wszystko mnie boli.
-Weź sobie coś przeciw bólowego i będzie git.
-Nie będę sie faszerować tabletkami wytrzymam.
-Dobra ja kończę lecimy na próbę paaa.
-Paa.-Wyłączyłam się.
-Musiałaś sie mu chwalić?
-A co nie mogę pamiętaj Kondzio jutro swoją dziewczyne masz przyprowadzić.

Dostałam pokój Kamila. Wieczorem próbowałam się jakoś wygodnie ułożyć ale nie mogłam zasnąć i do tego wszystko mnie bolało. Miałam na sobie krótkie spodenki i koszulkę Kamila która sięgała mi za tyłek. Po cichu zeszłam na dół i weszłam do kuchni wcześniej zapalając światło. Przestraszyłam sie bo przy stole siedział Kondzio i jego mama. Aż skoczyłam.
-Bratowa a co ty nie śpisz?
-Nie mogę zasnąć i znowu wszystko mnie boli.
-Weź coś od bólu.
-Nie będę sie faszerować tabsami ważne,że w szpitalu mnie naszpikowali prochami.-Wzięłam sobie wodę z lodówki i wlałam do szklanki. Usiadłam obok Kondzia sycząc z bólu.
-Juleczke nawet tyłek boli.-Dostał z łokcia w brzuch.-Nie klepniesz teraz.
-Spróbuj mnie tylko tknąć to szykuj sobie dołek w ziemi.
-Nie tknął bym bo mam co tykać a  pozatym Kamil by mnie zabił. On już myślał,ze was tam zabili serio. Załamywał sie powoli.
-Serio to miałam ochotę sie tam zabić. Nie dawali tam nic do jedzenia a wchodzili do samochodu tylko po to,żeby sie wyładować i to na nas a jak nas wyciągneli z tego auta do magazynu to w ogóle miałam ochote skończyć te mare życie.
-Potem wynajął detektywów,zeby was znaleźli  i sie udało. Twój stary i tamci uciekali aż policja ich złapała. Jakbyś wtedy nie odebrała tego telefonu to nie znaleźlibyśmy was.
-On sie sam odebrał bo w tamtej chwili siedziałam przywiązana do krzesła no i reszte znasz.
Pani Ela z zaciekawieniem przysłuchiwała sie naszej rozmowie.
-Gdzie wy sie wszyscy poznaliście.
-Na studiach dokładnie na korytarzu szłam z kawą i wylałam na niego.
-Haha twoja reakcja to ty jesteś.
-Tak,tak wiem.
Miałam wrażenie,że pani Ela już nie zabija mnie wzrokiem tylko patrzy tak inaczej. Troche jeszcze porozmawialiśmy i poszłam do pokoju i próbowałam zasnąć.

________________________________________________________________________________
No i jest proszę bardzo. Wiem zawaliłam ale pisałam wczoraj,troche o 6:00 rano bo nie mogłam spać i teraz dokończyłam. Nie wiem kiedy będzie następny albo jutro około 21:00 albo w środę.
Ps. Jakieś pomysły ?  ; )
Opowiadanie jest CAŁKOWTIĄ FIKCJĄ.

4 komentarze:

  1. Zajebisty rozdział\Aniaaa

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział!! Nie mogłam się doczekać. Już z utęsknieniem czekam na kolejny.
    Buziaki ;***

    OdpowiedzUsuń
  3. Może nie komentuje każdego rozdziału, ale patrze z boku myśląc, że mam rywalkę.. Heheh xD
    Świetne jak zawszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz rywalki nie bój sie twoje opowiadanie jest milion razy lepsze. ; ) Buziaki ; )

      Usuń