piątek, 27 września 2013

Rozdział 30.

Nastał Kwiecień. Kamil długo nie wraca z trasy a jak do niego dzwonię i sie pytam kiedy wróci to mówi,że wypadł im dodatkowy koncert i tak ciągle. Mam jakieś dzikie wrażenie,że jest jakaś inna przez co bardziej chciałam sie poświęcić muzyce. W internecie nawet znalazłam kilka artykułów jak sie wozi z jakąś czarnulą po mieście np po Warszawie.  Siedziałam u nas w mieszkaniu z Konrelom i pracowałyśmy nad nową płytą. Chcemy jak najszybciej wydać,żeby już jechać w trasę. Zadzwonił dzwonek do drzwi,czy to Kamil? Ale On ma klucze. Poszłam otworzyć a w progu stała mama z jakąś panią i doszedł do nich Łukasz. Wpuściłam ich do środka.
-Mamo mogłaś powiedzieć,ze przyjedziesz to bym sie jakoś przygotowała.
-Znowu nie spałyście całą noc?-Zmierzyła nas obie wzrokiem.
-Płyta sie sama nie nagra a piosenki nie napiszą.
-To jest wasza druga ciotka Eliza,siostra waszego ojca.
-Ja nie mam ojca,jestem z probówki.-Chamsko się uśmiechnęłam.
-Julka.-Skarciła mnie z wyrzutem.
-No co nie powiedziałaś cioci co tatuś najukochańszy potrafi i co zrobił? -Syknęłam.

Po wyjaśnieniu sobie wszystkich spraw spokojnie mogliśmy pogadać.
-Co Cie ciociu do nas sprowadza.
-We Francji mamy z waszym wujkiem firmę produkującą perfumy,ale wiesz takie najlepsze perfumy.
-I co w związku z tym?-Podniosłam jedną brew.
-W Polsce też mamy,ale nie ma kto się nią zajmować i pomyślałam o was. Oboje po 50% udziałów.
-My,ze ja i Łukasz?-Spytałam z podniesioną brwią.
-No tak.
-Nie znam sie na tym.
-Łukasz sie zna a ty sie jeszcze nauczysz.
-Ja to muszę przemyśleć.-Powiedział mój brat.
-Mieliśmy ją sprzedać a połowa pieniędzy miała iść do twojego ojca,ale skoro tak się porobiło to chcę,żebyście wy oboje ją przejęli,niż On ma dostać jakiekolwiek pieniądze.
-Musimy nad tym pomyśleć.-Też nie byłam do tego przekonana. Ja śpiewam a nie zajmuje sie jakąś firmą.
Do domu wszedł Kamil.
-O proszę a Bednarek jednak wie gdzie jest jego dom. Co tam u Marleny? -Wymyśliłam jakieś imię na poczekaniu.
-Kobieto jakiej Marleny?-Ściągnął brwi.
-Z tą z którą się woziłeś po Warszawie. Jak już Ci sie tak bardzo podoba to może zakumaj sobie w tym  łbie,że też czytam internet i strony plotkarskie.-Syknęłam wściekła.
-Aaa to Ona Ci powie co u niej tylko sie ubierz.-Głupkowato się uśmiechnął.
-Nie pojadę do tej siksy. Bezczelny jesteś wiesz.  Mamo jadę do Anglii i nigdy do niego nie wrócę.
-Jula gorzej sie czujesz?-Złapał mnie za ramiona i postawił przed sobą.
-Mogę zapytać o to samo Ciebie. Co chudsza jest? Nie ma takiego popapranego życia jak ja? Wyższa?
-Kochanie ty chyba nie myślisz,zę mam inną.
-Myślę.
-To z góry Ci mówię,ze nie mam nikogo. Ubieraj sie jedziemy.
-Gości mam nie widzisz?
-To goście pojadą z nami.
-Powiedziałam Ci coś,ze nie jadę z tobą.
-Słońce! Przysięgam Ci na moją babcię,że nie mam innej. Ubierzcie sie i chodźcie ze mną.
Byłam wściekła i smutna. Jak już tak kazał to sie ubrałam. Pojechaliśmy na dwa auta. Jechałam z Kamilem. Usiadłam na tylim siedzeniu a Kamil sie ze mnie śmiał. No rzeczywiście jest z czego. Po jakichś 15 minutach stanęłiśmy przed jakimś domem. Taki średni był,biały z ogromnym płotem. Kamil wszedł jak do siebie. Na początku był salon w kolorach ciemnej czerwieni połączonej z czernią. Wszystko do siebie idealnie pasowało. I w środku była ta laska z Warszawy. Aż mi sie gorąco zrobiło.
-Jula po pierwsze to jest pani z agencji nieruchomości z Warszawy.  Pomagała mi ogarnąć ten domek.
-Ja moze będę leciała,jak czegoś będziesz potrzebował to jestem w Warszwie.-Podali sobie dłoń i wyszła.
-Witaj w swoim nowym domu.
-Swoim?
-No tak dokładnie to naszym.
-Naszym?
-No tak. Już wierzysz,ze z Panią Agatą mnie nic nie łączy? Że jest tylko panią która pomagała meblować,wybierać farby i pomogła znaleźć takie przytulne miejsce.
-Wierzę.-Spuściłam wzrok.-I dlatego nie było Cie tak długo w domu?
-Między innymi dlatego,bo ustawiałem mebelki,żebyś mogła sie wprowadzić na swoje.
-Przepraszam.
-Buzi.-Dałam mu takiego długiego buziaka,ale takiego serio długiego.
-Kamil to jest nasza ciocia Eliza.-Kamil posłał jej ten swój piękny uśmieszek i podali sobie dłonie.
-I skarbie pamiętaj,że ja jestem grzeczny,nigdy Cie nie zdradziłem i nie zdradzę.-Zadzwonił do mnie Michał.
-No dawaj bo nie mam czasu.
-W Maju nagrywacie z Gutkiem piosenkę.
-Z tym Gutkiem?
-No z tym,z tym. Jak nie masz czasu to później sie odezwijcie?
-Ooookej pa.-Rozłączyłam sie i zaaczęłam piszczeć.
-Słuchaj tego,w Maju nagrywamy piosenkę z Gutkiem.-Zaczęłyśmy skakać,piszczeć,przytulać.
-Boże nie wierzę.
-Jak sie dowiedziałem,ze ja będę z nim śpiewał to też nie wierzyłem.-Przytulił mnie.

Obeszliśmy cały dom. Na dole był salon,kuchnia i taka jedna łazienka tylko z toaletą. Na górze była nasza sypialnia, cztery inne pokoje. Dwa z nich były pomalowane i umeblowane a dwa tylko pomalowane i puste plus łazienka. Wszystko jest takie,takie,takie super. Wróciliśmy na dół,przez salon sie wychodzi na taras i na ogród. Jak sie wychodzi z domu to jest taka jakby podłoga obłożona płytkami ogrodzona takim płotkiem.
-Po co tu ten płot?
-A jak kiedyś będzie taki mały Kamil,który ma pełno energii po tacie i wyleci Ci na taras i co spadnie czy nie spadnie?
-No raczej nie bo jest płot.
-No widzisz kochanie,twój Kamil o wszystkim pomyślał.
- Tu dopiero będzie grube melo do białego rana.-Chamsko się uśmiechnęłam i spojrzałam na Korni.
-Nie w moim domu.
-Ciebie nie będzie.-Cmoknęłam go w usta. Była bujana huśtawka,i duży ogród. Istne cudo.


Nastał Lipiec,dzisiaj Kornela i Łukasz biorą ślub. Z Łukaszem postanowiliśmy przejąć firmę cioci. Poznałam swojego wujka i kuzyna. Boże jaki On przystojny. Będzie wyrywał koleżanki Korneli. Leon ma na imię i z miłą chęcią przygarnęliśmy go do siebie na te dni kiedy będzie w Polsce. Świadkami byliśmy ja i Kamil. Przypadek? Nie sądzę. Po ceremonii w kościele pojechaliśmy sie bawić. Najpierw pierwszy taniec,potem jakieś jedzonko i bawimy się. Gdy siedziałam dołączył do mnie Kamil.
-Pamiętasz tekst do ciszy?-Spytał.
-No pamiętam a co?
-Piter!.-Krzyknął a po chwili zjawił sie przy nas.-Zagrasz nam melodię do Ciszy?
-Ja zawsze.-Uśmiechnął się. Nie wiem skąd Oni wzięli gitarę,ale dobra. Dali nam mikrofony i mogliśmy zaśpiewać. Wszyscy,dosłownie wszyscy. Całe 356 osób się bujało w rytm ciszy. I w lewo i w prawo. Kornelce się zakręciła łezka w oku. Podeszlam do niej.
-Nie płacz wariatko.-Przytuliłam ją.-To twój dzień masz się uśmiechać.
O północy były oczepiny. Kornelka rzucała welonem i jakimś cudem wpadł mi w ręce. Ludzie zaczęli klaskać i wiwatować...masakra. Potem mój brat rzucał krawatem i Kondzio złapał.
-To co nowa 'młoda para' zatańczy?-Zapytał ten pan co zajmował sie 'zabawianiem' ludzi. Puścili coś wolnego więc zarzuciłam ręce na jego szyję,Kondzio swoje ręce na moje biodra  i sie kołysaliśmy w rytm muzyki.
-A podobno nie umiesz tańczyć.-Powiedziałam dalej sie kołysając i w lewo i w prawo.
-Bo nie umiem,takie kołysanie bratowa to ja mam we krwi.
-Złapałeś krawat,czy ja o czymś nie wiem?
-Ja też nic nie wiem,zbieg okoliczności.
-Wiesz co zdaje mi sie,ze Kamil jest zazdrpsny bo jesteśmy za blisko.-Kondzio spojrzał w bok a ja za nim. Kamil sobie tańcował powoli z Kinią.
-Ma zajęcie.-Uśmiechnęłam się.
-Są za blisko.-Kondzio zmróżył oczy.
-Daj se na luz my jesteśmy bliżej.-Po piosence odkleiliśmy sie od siebie i podeszłam do Kamila.
-Czułem sie zazdrosny.
-O własnego brata,gratuluje.-Uśmiechnełam się.
-Bo sie do niego przytuliłaś.
-To tylko taniec.
Do 4 rano były same tańce i 'coś' do popicia.


____________________________________________________________________________
Boże,udało się napisać. Nie wiem czy wam sie spodoba ja mam do niego mieszane uczucia. To co do następnego. ; )
Opowiadanie jest CAŁKOWITĄ FIKCJĄ.

4 komentarze:

  1. mnie się podoba ;3
    czekam na więcej, więcej i więcej! będzie jutro? ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest świetny, czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy następny???

    OdpowiedzUsuń