Kolejnego dnia ruszyliśmy w świat. Nie za daleko bo jedynie dwie godziny drogi a przez cały jej czas słuchałam muzyki. Potem zamiast na próbę to każdy gdzieś poszedł a ja zabrałam Piterowi gitarę i sobie brzdękałam.
-Znowu smutasz?-Usłyszałam głos Radka.
-Nie smutam.-Odłożyłam ją na bok.
-Wcale tylko jakoś palce Ci chodzą po strunach i smutna melodia leci.-Usiadł obok mnie.-Dawaj młoda wygadaj sie co Ci leży na sercu. Chyba możemy mieć jakieś tajemice przed światem nie?
-Na mały paluszek,że jak zawsze coś Ci powiem to nikomu nie wygadasz nawet mamusi w nocy o północy.
-Na mały paluszek.-Uścisnęliśmy sie za małego paluca.-To teraz słucham.
-Wszystko,życie,ja,cały świat,Kamil.-Wzruszyłam ramionami.
-Każdy czasami ma takie chwile załamania,dasz radę.
-Ale to tak cholernie boli, co ty byś zrobił jakbyś sie tak ciągle ze swoją żoną kłócił co?-Wbił wzrok w ziemię.
-Dalibyśmy sobie czas,żeby odetchnąć. Kłótniami byśmy sie wzajemnie dusili i napewno by nie było rozwodu przez jakieś sprzeczki.
-Radek zostawisz nas samych?-Wystraszyłam sie z lekka,ale po chwili wszystko wróciło do normy. Radzio odszedł a Kamil usiadł obok mnie.
-Bardzo cierpisz?
-Zależy oco Ci chodzi?
-No wiesz o to,że sie ciągle kłócimy i,że ciągle musisz znosić mój widok.
-Z tymi kłótniami to tak a z twoim widokiem to nie przesadzaj.
-Głupio mi,ze ciągle przezemnie cierpisz.
-Powiedz mi,że ty przezemnie nie cierpisz?-Podniosłam jedną brew.
-Dobra oboje jesteśmy winni. Zaczynamy od początku jako przyjaciele którzy sie kochają najmocniej na świecie?
-Czemu nie?-Troche siedzieliśmy aż zaczęli się schodzić ludzie. Głupio teraz tak odejść i nie pogadać. Mądry Kamil zeskoczył ze sceny jakimś cudem sie nie połamał. A ja mam lęk wysokości i boje sie z tąd skoczyć.
-No skacz.
-Nie skoczę,chcesz mnie wieźć na ostry dyżur?
-Oj nie przesadzaj.
-Dobra to skaczę.-Czułam,że to sie skończy źle i tak sie stało. Zaplątałam sie w jakieś kable i upadłam na rękę,lewą rękę. Łzy same mi się cisnęły do oczu. Kamil lał ze śmiechu.
-I z czego sie cieszysz idioto co?-Wydusiłam ze łzami w oczach. Nie mogłam sie podnieść bo ręka mnie tak bolała,ze szok. Przeturlałam sie na plecy i leżałam.
-No wstawaj na co czekasz.
-Boli mnie ręka.-Podał mi dłoń a swoją prawą sie złapałam i wstałam na równe nogi.
-Pokaż.-Dotknął mnie w lewą rękę i już płakałam z bólu.-Trzeba chyba z tym do lekarza.
-No co ty serio? Ameryke kurde odkryłeś. Mówiłam,ze nie skoczę bo będziesz mnie wiózł do lekarza,ale Bednarek wie lepiej.-Burknęłam.
-Jula.-Skarcił mnie.
-Boli.
-Ej słuchajcie koncert sie troche opóźni,przepraszam.-Kami puścił im ten swój zniewalający uśmieszek i pognaliśmy do garderoby.
-I co pogadaliście?
-Julcia zlamała rączkę i potrzebny lekarz.
-Wiesz co nie odzywaj sie do mnie.
-Żartuje,chodź. Aneta poczekaj aż wrócimy okej?-Kamil wziął od Anety kluczyki i dokumenty i mogliśmy jechać. Szybko ogarnęliśmy jakiś szpital. Kamil jakoś przekabacił panią w recepcji i wzięli mnie szybko na RTG i coś tam mam w nadgarstku. Gips po łokieć i po 2 godzinach mogliśmy wrócić do klubu.
-Julka dasz radę śpiewać?
-Dam przez jakieś trzy najbliższe godziny będę na prochach więc nie boli.-Szybko nam podłączyli odsłuchy i wbiegliśmy we trójkę na scenę. Z dużym opóźnieniem,ale jesteśmy. Daliśmy z siebie 200%. Po koncercie autografy. Po rozdaniu ich wszystkim chętnym wróciliśmy do garderoby.
-Julka jak ty połamałaś tą rękę.-Spytał Radek.
-Juleczka spadła ze sceny.-Kamil się ze mnie śmiał.
-Jebne Ci zaraz zobaczysz.-Syknęłam.
-Więc jak sie połamałaś?
-On mi kazał zeskoczyć ze sceny,mówiłam mu,że będzie mnie wiózł do szpitala,ale nie Bednarek wie lepiej.
-Oj nie przesadzaj do wesela sie zagoi.
-Czyli nigdy,już sie cieszę.
-Jak to nigdy?-Spytał Kamil z udawanym smutkiem.
-Zostane starą panną z gitarą.
-W takim razie ja kawalerem z saksofonem,oczywiście będziemy mieszkać w jednym domu w Lipkach dla spokoju co nie. Mamusie będą nam gotować. Jakie piękne jest te życie prawda?-Rozciągnął sie na kanapie.
-Nie wiem jak ty ale ja sobie znajdę taką wieś zabitą dechami gdzie żaden paparazzo mnie nie znajdzie.
Pojechaliśmy do hotelu. Miałam pokój obok Kamila. Przypadek? Nie sądzę. Do tego zrobiła sie burza a wszyscy dobrze wiedzą,ze boję się burzy. Po chwili usłyszałam dźwięk sms. To Kamil.
Wbijaj do mnie,wiem,że sie boisz burzy. ; )
Po chwili stałam już u Kamila w pokoju. Usiadłam obok niego i sie przytuliłam.
-Julcia sie boi burzy.
-Od zawsze na zawsze. -Spojrzeliśmy sobie głeboko w oczy. Już mówiłam,ze bycie z Kamilem w jednym pokoju jest niemożliwe? Coś pękło,nasze usta się złaczyły w namiętnym pocałunku a po chwili leżałam na łózku bez spodni i bluzki. Kamil coraz bardziej napierał na mnie a ja nie mogłam sie oprzeć.
-Wiesz,że to co robimy jest idiotyczne i powinnam to przerwać nie?-Spytałam.
-Wiem i wiem też,ze chcesz być dalej przyjaciółmi.-Pocałował mnie w usta.
-Przyjaciele od seksu?-Spytałam.
-Dlaczego nie? Ty mnie kochasz ja Cię kocham. To nie grzech,to z miłości.
***
Obudziło nas natarczywe pukanie do drzwi. Jezu komu się nudzi co? W pośpiechu sie ubraliśmy i poszłam otworzyć. Wszyscy nam wbili do środka.
-Uuuu widzę gorąco było w nocy.-Zaśmiał sie Michał.
-Czego sie tak dobijacie z samego rana co?
-Bo was nie było na śniadaniu i jakimś zbiegiem okoliczności Cie nie było w swoim pokoju.
-Bo normalni ludzie śpią o 8:00 rano a w nocy była burza. Coś jeszcze?
-Macie bluzki na lewej stronie.-Dodała Aneta.
-Boże starzy a głupi. Przyjaciel od seksu? Fucking Logic.-Maciek zrobił taką minę jak te memy z bestów.
-Coś jeszcze? Jak nie to wyjazd bo chcę spać.
-Jesteście głupi.
-Też Cie kocham.-Opróżnili pokój i znowu sie położyłam do łóżka. Nie dali sie wyspać człowiekowi.
-Nie będziemy sie nimi przejmować nie?-Spytał Kamil z nadzieją w głosie.
-Nie.
-Stwierdzam,że częściej musi być burza.-Wtuliłam sie w Kamila i zasnęłam.
*
-Kamil,czy Ciebie do reszty posrało?-Spytała moja siostra buntem w głosie.
-Boże a tobie o co znowu?
-O to co wy robicie w nocy.
-Ale to chyba nie jest twój interes. Ja jestem dorosły Julka też.
-Spisz z moja najlepsza przyjaciółką.
-No patrz z moja też przypadek? Nie zgwałciłem jej to o co sie czepiasz?
-A może jednak?
-Ty jesteś jakaś posrana? Nie bawię się w jej tatusia,nie uderzyłem jej,nie pobiłem i nawet ją nigdy nie szarpnąłem więc oco Ci do cholery?
-Weź mi z tąd wyjdź,ja sobie z nią pogadam a jak sie dowiem coś czego nie chciałabym sie dowiedzieć to Cie zniszcze brat.-Chamsko sie uśmiechnęła.
-Czekam.-Odpowiedziałem z uśmieszkiem i wyszedłem. Odrazu pokierowałam do pokoju Julki. Wszedłem bez pukania.
-Puka się.-Syknęła,stała w staniku i majtkach.
-Uuuu.-Zagwizdałem.-Muszę przychodzić częściej.
-Co chcesz?-Spytała wkładając jeansy i bluzkę.
-Moja kochana siostra myśli,że Cie zgwałciłem.
-Co? Pogrzało ją na maxa?
-Będzie z tobą gadać.
_____________________________________________________________________________
Nie wiem,czy wam sie spodoba bo wiecie ten wątek z deka erotyczny pod koniec,ale zdam sie na was. Wiem,że miał być jutro i nie dotrzymuje obietnic,ale jak już mam napisany to chce sie wstawiać. Kolejny nie wiem kiedy, spadam sie uczyć na Polski. Buziaki <3
Opowiadanie jest CAŁKOWTIĄ FIKCJĄ.
-No skacz.
-Nie skoczę,chcesz mnie wieźć na ostry dyżur?
-Oj nie przesadzaj.
-Dobra to skaczę.-Czułam,że to sie skończy źle i tak sie stało. Zaplątałam sie w jakieś kable i upadłam na rękę,lewą rękę. Łzy same mi się cisnęły do oczu. Kamil lał ze śmiechu.
-I z czego sie cieszysz idioto co?-Wydusiłam ze łzami w oczach. Nie mogłam sie podnieść bo ręka mnie tak bolała,ze szok. Przeturlałam sie na plecy i leżałam.
-No wstawaj na co czekasz.
-Boli mnie ręka.-Podał mi dłoń a swoją prawą sie złapałam i wstałam na równe nogi.
-Pokaż.-Dotknął mnie w lewą rękę i już płakałam z bólu.-Trzeba chyba z tym do lekarza.
-No co ty serio? Ameryke kurde odkryłeś. Mówiłam,ze nie skoczę bo będziesz mnie wiózł do lekarza,ale Bednarek wie lepiej.-Burknęłam.
-Jula.-Skarcił mnie.
-Boli.
-Ej słuchajcie koncert sie troche opóźni,przepraszam.-Kami puścił im ten swój zniewalający uśmieszek i pognaliśmy do garderoby.
-I co pogadaliście?
-Julcia zlamała rączkę i potrzebny lekarz.
-Wiesz co nie odzywaj sie do mnie.
-Żartuje,chodź. Aneta poczekaj aż wrócimy okej?-Kamil wziął od Anety kluczyki i dokumenty i mogliśmy jechać. Szybko ogarnęliśmy jakiś szpital. Kamil jakoś przekabacił panią w recepcji i wzięli mnie szybko na RTG i coś tam mam w nadgarstku. Gips po łokieć i po 2 godzinach mogliśmy wrócić do klubu.
-Julka dasz radę śpiewać?
-Dam przez jakieś trzy najbliższe godziny będę na prochach więc nie boli.-Szybko nam podłączyli odsłuchy i wbiegliśmy we trójkę na scenę. Z dużym opóźnieniem,ale jesteśmy. Daliśmy z siebie 200%. Po koncercie autografy. Po rozdaniu ich wszystkim chętnym wróciliśmy do garderoby.
-Julka jak ty połamałaś tą rękę.-Spytał Radek.
-Juleczka spadła ze sceny.-Kamil się ze mnie śmiał.
-Jebne Ci zaraz zobaczysz.-Syknęłam.
-Więc jak sie połamałaś?
-On mi kazał zeskoczyć ze sceny,mówiłam mu,że będzie mnie wiózł do szpitala,ale nie Bednarek wie lepiej.
-Oj nie przesadzaj do wesela sie zagoi.
-Czyli nigdy,już sie cieszę.
-Jak to nigdy?-Spytał Kamil z udawanym smutkiem.
-Zostane starą panną z gitarą.
-W takim razie ja kawalerem z saksofonem,oczywiście będziemy mieszkać w jednym domu w Lipkach dla spokoju co nie. Mamusie będą nam gotować. Jakie piękne jest te życie prawda?-Rozciągnął sie na kanapie.
-Nie wiem jak ty ale ja sobie znajdę taką wieś zabitą dechami gdzie żaden paparazzo mnie nie znajdzie.
Pojechaliśmy do hotelu. Miałam pokój obok Kamila. Przypadek? Nie sądzę. Do tego zrobiła sie burza a wszyscy dobrze wiedzą,ze boję się burzy. Po chwili usłyszałam dźwięk sms. To Kamil.
Wbijaj do mnie,wiem,że sie boisz burzy. ; )
Po chwili stałam już u Kamila w pokoju. Usiadłam obok niego i sie przytuliłam.
-Julcia sie boi burzy.
-Od zawsze na zawsze. -Spojrzeliśmy sobie głeboko w oczy. Już mówiłam,ze bycie z Kamilem w jednym pokoju jest niemożliwe? Coś pękło,nasze usta się złaczyły w namiętnym pocałunku a po chwili leżałam na łózku bez spodni i bluzki. Kamil coraz bardziej napierał na mnie a ja nie mogłam sie oprzeć.
-Wiesz,że to co robimy jest idiotyczne i powinnam to przerwać nie?-Spytałam.
-Wiem i wiem też,ze chcesz być dalej przyjaciółmi.-Pocałował mnie w usta.
-Przyjaciele od seksu?-Spytałam.
-Dlaczego nie? Ty mnie kochasz ja Cię kocham. To nie grzech,to z miłości.
***
Obudziło nas natarczywe pukanie do drzwi. Jezu komu się nudzi co? W pośpiechu sie ubraliśmy i poszłam otworzyć. Wszyscy nam wbili do środka.
-Uuuu widzę gorąco było w nocy.-Zaśmiał sie Michał.
-Czego sie tak dobijacie z samego rana co?
-Bo was nie było na śniadaniu i jakimś zbiegiem okoliczności Cie nie było w swoim pokoju.
-Bo normalni ludzie śpią o 8:00 rano a w nocy była burza. Coś jeszcze?
-Macie bluzki na lewej stronie.-Dodała Aneta.
-Boże starzy a głupi. Przyjaciel od seksu? Fucking Logic.-Maciek zrobił taką minę jak te memy z bestów.
-Coś jeszcze? Jak nie to wyjazd bo chcę spać.
-Jesteście głupi.
-Też Cie kocham.-Opróżnili pokój i znowu sie położyłam do łóżka. Nie dali sie wyspać człowiekowi.
-Nie będziemy sie nimi przejmować nie?-Spytał Kamil z nadzieją w głosie.
-Nie.
-Stwierdzam,że częściej musi być burza.-Wtuliłam sie w Kamila i zasnęłam.
*
-Kamil,czy Ciebie do reszty posrało?-Spytała moja siostra buntem w głosie.
-Boże a tobie o co znowu?
-O to co wy robicie w nocy.
-Ale to chyba nie jest twój interes. Ja jestem dorosły Julka też.
-Spisz z moja najlepsza przyjaciółką.
-No patrz z moja też przypadek? Nie zgwałciłem jej to o co sie czepiasz?
-A może jednak?
-Ty jesteś jakaś posrana? Nie bawię się w jej tatusia,nie uderzyłem jej,nie pobiłem i nawet ją nigdy nie szarpnąłem więc oco Ci do cholery?
-Weź mi z tąd wyjdź,ja sobie z nią pogadam a jak sie dowiem coś czego nie chciałabym sie dowiedzieć to Cie zniszcze brat.-Chamsko sie uśmiechnęła.
-Czekam.-Odpowiedziałem z uśmieszkiem i wyszedłem. Odrazu pokierowałam do pokoju Julki. Wszedłem bez pukania.
-Puka się.-Syknęła,stała w staniku i majtkach.
-Uuuu.-Zagwizdałem.-Muszę przychodzić częściej.
-Co chcesz?-Spytała wkładając jeansy i bluzkę.
-Moja kochana siostra myśli,że Cie zgwałciłem.
-Co? Pogrzało ją na maxa?
-Będzie z tobą gadać.
_____________________________________________________________________________
Nie wiem,czy wam sie spodoba bo wiecie ten wątek z deka erotyczny pod koniec,ale zdam sie na was. Wiem,że miał być jutro i nie dotrzymuje obietnic,ale jak już mam napisany to chce sie wstawiać. Kolejny nie wiem kiedy, spadam sie uczyć na Polski. Buziaki <3
Opowiadanie jest CAŁKOWTIĄ FIKCJĄ.
fajnie nawet bardzo :>
OdpowiedzUsuńtylko nie rozumiem czemu nie moga byc razem jak sie kochają..?
Ja jestem skomplikowana więc ich sytuacja też ;)
UsuńŚwietnie!!! No ja właśnie tez nie rozumiem??
OdpowiedzUsuńCzemu nie mogą być razem???
Przyjaciele od seksu chyba większej pierdoły nie słyszałam niech ta Julka i Kamil porządnie jebną głową o beton może wtedy dostrzegą jak głupio się zachowują. Kochają się ale zamiast być razem szczęśliwi to wolą się tylko bzyknąć od czasu do czasu bo po co układać sobie szczęśliwe wspólne życie... Rozdział fajny. Przepraszam za wulgaryzmy ale inaczej nie umiałam wyrazić swoich przemyśleń na po przeczytaniu tego
OdpowiedzUsuńDokładnie...
UsuńHeee dobre. ; ) Mądra wypowiedź,dzięki! <3 Wielkie loff dla Ciebie.
UsuńKiedyś już czytałam taki blog w którym też zdecydowali że będą tylko przyjaciółmi od seksu i mam wrażenie że ty od gapiłaś ten tekst ale co do reszty to spoko czekam zniecierpliwiona na następny rozdział!!!!!!!!!!!! <3
Usuń