-Julkaa mam takie pytanie.-Zaczął Kuba.
-No jakie?
-Pójdziesz ze mną do kina.
-Sory Kubuś ta pani jest już zajęta.-Kamil się szarmancko uśmiechnął.
-Wiecie co On gadał jak sie najarał. Gadał,ze zostanę jego żoną i będziemy razem zastępować Królową Elżbietę II.
-Kamil widzę wyobraźnia u Ciebie wielka.-Zaśmiała się Ania.
-Serio nie myśleliście o ślubie?
-On jest za młody na ślub.
-A ty za stara.
-Julka ile ty masz lat?
-W Maju 20.
-Boże wy jesteście skomplikowani.
-Ej marzenia Bednarka się spełniają.
W warszawie byliśmy około 15. Próby przez cały tydzień i ten pierwszy odcinek,paraliż przed kamerami,ale dałam radę. Po piosence stanęliśmy przed Jury.
-Julka.-Stałam obok Kamil to mnie objął ramieniem.
-Masz piękną barwę głosu,widać,że śpiewasz całym swoim sercem.-O boziu jaki komplement.
-Dziękuję.
-Kamil teraz powiedz to o czym myślę.-Widownia tylko ooooo
-Mam jedną kobietę.-Kolejna dawka pisków i wołanie mojego imienia. Boże zaczęłam się czerwienić jak burak i zaczął mnie boleć brzuch. Po chwili uciekliśmy za kulisy a mój brzuch nie ustępował tylko bolał coraz mocniej. Po tym wszystkim udaliśmy sie do hotelu. Wzięłam szybki prysznic i chciałam sie położyć spać.
-Jula co sie dzieje?-Spytał Kamil opiekuńczym głosem.
-Brzuch mnie boli.-Położyłam sie obok niego i przytuliłam sie do niego bardzo mocno i jakimś cudem usnęłam.
Obudziłam sie około 9:00 dalej brzuch mnie bolał. Kamil spał,więc go nie budziłam. Napisałam sms do Korneli ,,Hej śpisz?''
Po chwili odpisała: ,,Nie a coś sie stało?'' -Serio brzuch mnie bolał bardzo,że chciałam jechać do szpitala. Ubrałam na siebie jakieś ciuchy a kurtkę w rękę i poszłam do pokoju Korneli i Ani. Zapukałam i po cichu weszłam. Ania spała więc wyciągnęłam Kornele z pokoju.
-Co sie stało?
-Od wczoraj bardzo mocno boli mnie brzuch,pojedziesz ze mną do szpitala?
-Jasne,daj mi 5 minut.-Wróciła do pokoju a po 5 minutach już byłyśmy na dole. To nie jest zwykła trema czy okres bo przez noc by mi przeszło. Taksówką pojechałyśmy do szpitala. Ludzie ja Wawy nie ogarniam. Oczywiście w trupiarni śmierdzi jak zawsze,ale co mam zrobić jak boli. Różni lekarze robili mi badania i nawet ten od najmniej przyjemego. Brzuch dalej bolał a mnie położyli na SOR i kazali czekać. Kornela siedziała obok mnie i zadzwonił jej telefon.
-Kamil.
-Powiedz mu,ze jesteśmy na mieście.
-Halo?,Kamil nie krzycz,niedługo wrócimy,pa.-Tylko takie urywki słyszałam.
-Powiedział,ze jak do 12:30 nie wrócimy do hotelu to sam nas znajdzie.
-Ups.-Po lekach trochę brzuch ustąpił. Lekarz raczył nas uświadomić co mi jest. Spojrzał znacząco na Kornelę.
-Niech pan mówi.
-Była pani w ciąży.
-Co?-Ja w ciązy? Chyba im sie coś pomyliło.
-To był jakiś 5 tydzień mogła pani jeszcze o tym nie wiedzieć,dziecko było bardzo słabe i dziwne,że tak długo się utrzymało. Przykro mi.-Oczy mi się wypełniły łzami. Jak to? Nie dość,ze byłam w ciązy to tego dziecka już nie ma.
-Chcę z tąd wyjść.
-Musi pani zostać na badaniach chociaż do jutra.
-Jezuu weź zadzwoń do Kamila bo i tak z tąd dzisiaj nie wyjdę.
-Jula będzie dobrze.
-Nic nie będzie dobrze. Miałam dziecko i je straciłam nie wiesz jak to jest.-Ona bez słowa mnie przytuliła. To sie nazywa prawdziwa przyjaciółka,mogę na nią krzyczeć a i tak przytuli i pocieszy. Korni zadzwoniła do Kamila jakoś zdecydowanie szybko przyjechał.
-Julka co ty robisz w szpitalu?
-Straciłam dziecko.
-Co?
-Widzisz taka sama była moja reakcja jak sie dowiedziałam.-Spuściłam wzrok.
-Jula jeszcze raz ty byłaś w ciąży tak?
-Tak,a naszego dziecka już nie ma.-Kamil się złapał za glowę i chodził po sali od ściany do ściany. -Przepraszam Kamil.
-Wiedziałaś o nim?
-Nie.-Usiadł na brzegu łóżka i mocno mnie przytulił.
Dzień w trupiarni i mogłam z niej wyjść. Całkowicie oddałam się muzyce. Robiłam wszystko,żeby o tym już nie myśleć.
-Ej no co wy poddajecie się?
-Julka w taki sposób nie zapomnisz.
-Tobie pewnie to zwisa.-I znowu przezemnie się będziemy kłócić.
-Przestań! Zachowujesz się tak jakbym był jakimś frajejem któremu na niczym nie żalezy. -Staliśmy face to face.
-Mówiłam Ci juz,zebys się na mnie nie darl bo Ci się głosik zedrze.
-Wiesz co jesteś chamska.-Do sali ktoś wszedł. Wrylo mnie w ziemię. Ojciec z matką.
-Czego tu chcesz?-Warknelam.
-Porozmawiać.
-Nie mamy o czym a teraz wypier*alaj.
-Córeczko.
-Coreczko? Teraz kur*wa córeczko? Brzydzę się Toba-Wrzeszczalam i płakałam jednocześnie.
-Wybacz mi,zmieniłem się.
-A ja kur*a jestem Julka Bieber,a mój maz to sławna gwiazdeczka,mieszkam w Stanach i mam ósemkę dzieci. Mamo a ty z nim? -Wybaczylam jej wszystko,wszysciutko.
-Chciał,żebym z nim tu przyjechała.
-Wiecie co wyjazd oboje.
-Jula porozmawiamy jeszcze?
-Z Toba nie mam o czym rozmawiać przez miesiąc na tyłku nie mogłam usiąść i się ruszać a teraz wyjazd oboje bo się zdenerwuje.-Posłusznie wyszli.
-Co On tu robi?-Spytała Korni
-Wyjebane mam na niego.-Prychnelam. No to super pokłóciłam się z Kamilem,mój stary nie wiem jakim cudem wyszedł z pierdla no poprostu super.
-Podtrzymuje to,ze jesteś chamska.
-Masz problem.
-Ty też.
-W normalnej sytuacji by mnie tu już nie było,ale nie uczynię Ci takiego zaszczytu i się nie ulotnie.-Głupkowato się uśmiechnął i odszedł na drugi koniec sali. My jesteśmy jednak skomplikowani.
_______________________________________________________________________________
Kolejny w piątek wieczorem albo w sobotę rano. Błędy są,nie sprawdziłam ich bo nie mam siły. Mi sie nie podoba ten rozdział ale cóż opinię zostawiam w waszych rękach. Buziaki <3
Opowiadanie jest CAŁKOWITĄ FIKCJĄ.
-Boże wy jesteście skomplikowani.
-Ej marzenia Bednarka się spełniają.
W warszawie byliśmy około 15. Próby przez cały tydzień i ten pierwszy odcinek,paraliż przed kamerami,ale dałam radę. Po piosence stanęliśmy przed Jury.
-Julka.-Stałam obok Kamil to mnie objął ramieniem.
-Masz piękną barwę głosu,widać,że śpiewasz całym swoim sercem.-O boziu jaki komplement.
-Dziękuję.
-Kamil teraz powiedz to o czym myślę.-Widownia tylko ooooo
-Mam jedną kobietę.-Kolejna dawka pisków i wołanie mojego imienia. Boże zaczęłam się czerwienić jak burak i zaczął mnie boleć brzuch. Po chwili uciekliśmy za kulisy a mój brzuch nie ustępował tylko bolał coraz mocniej. Po tym wszystkim udaliśmy sie do hotelu. Wzięłam szybki prysznic i chciałam sie położyć spać.
-Jula co sie dzieje?-Spytał Kamil opiekuńczym głosem.
-Brzuch mnie boli.-Położyłam sie obok niego i przytuliłam sie do niego bardzo mocno i jakimś cudem usnęłam.
Obudziłam sie około 9:00 dalej brzuch mnie bolał. Kamil spał,więc go nie budziłam. Napisałam sms do Korneli ,,Hej śpisz?''
Po chwili odpisała: ,,Nie a coś sie stało?'' -Serio brzuch mnie bolał bardzo,że chciałam jechać do szpitala. Ubrałam na siebie jakieś ciuchy a kurtkę w rękę i poszłam do pokoju Korneli i Ani. Zapukałam i po cichu weszłam. Ania spała więc wyciągnęłam Kornele z pokoju.
-Co sie stało?
-Od wczoraj bardzo mocno boli mnie brzuch,pojedziesz ze mną do szpitala?
-Jasne,daj mi 5 minut.-Wróciła do pokoju a po 5 minutach już byłyśmy na dole. To nie jest zwykła trema czy okres bo przez noc by mi przeszło. Taksówką pojechałyśmy do szpitala. Ludzie ja Wawy nie ogarniam. Oczywiście w trupiarni śmierdzi jak zawsze,ale co mam zrobić jak boli. Różni lekarze robili mi badania i nawet ten od najmniej przyjemego. Brzuch dalej bolał a mnie położyli na SOR i kazali czekać. Kornela siedziała obok mnie i zadzwonił jej telefon.
-Kamil.
-Powiedz mu,ze jesteśmy na mieście.
-Halo?,Kamil nie krzycz,niedługo wrócimy,pa.-Tylko takie urywki słyszałam.
-Powiedział,ze jak do 12:30 nie wrócimy do hotelu to sam nas znajdzie.
-Ups.-Po lekach trochę brzuch ustąpił. Lekarz raczył nas uświadomić co mi jest. Spojrzał znacząco na Kornelę.
-Niech pan mówi.
-Była pani w ciąży.
-Co?-Ja w ciązy? Chyba im sie coś pomyliło.
-To był jakiś 5 tydzień mogła pani jeszcze o tym nie wiedzieć,dziecko było bardzo słabe i dziwne,że tak długo się utrzymało. Przykro mi.-Oczy mi się wypełniły łzami. Jak to? Nie dość,ze byłam w ciązy to tego dziecka już nie ma.
-Chcę z tąd wyjść.
-Musi pani zostać na badaniach chociaż do jutra.
-Jezuu weź zadzwoń do Kamila bo i tak z tąd dzisiaj nie wyjdę.
-Jula będzie dobrze.
-Nic nie będzie dobrze. Miałam dziecko i je straciłam nie wiesz jak to jest.-Ona bez słowa mnie przytuliła. To sie nazywa prawdziwa przyjaciółka,mogę na nią krzyczeć a i tak przytuli i pocieszy. Korni zadzwoniła do Kamila jakoś zdecydowanie szybko przyjechał.
-Julka co ty robisz w szpitalu?
-Straciłam dziecko.
-Co?
-Widzisz taka sama była moja reakcja jak sie dowiedziałam.-Spuściłam wzrok.
-Jula jeszcze raz ty byłaś w ciąży tak?
-Tak,a naszego dziecka już nie ma.-Kamil się złapał za glowę i chodził po sali od ściany do ściany. -Przepraszam Kamil.
-Wiedziałaś o nim?
-Nie.-Usiadł na brzegu łóżka i mocno mnie przytulił.
Dzień w trupiarni i mogłam z niej wyjść. Całkowicie oddałam się muzyce. Robiłam wszystko,żeby o tym już nie myśleć.
-Ej no co wy poddajecie się?
-Julka w taki sposób nie zapomnisz.
-Tobie pewnie to zwisa.-I znowu przezemnie się będziemy kłócić.
-Przestań! Zachowujesz się tak jakbym był jakimś frajejem któremu na niczym nie żalezy. -Staliśmy face to face.
-Mówiłam Ci juz,zebys się na mnie nie darl bo Ci się głosik zedrze.
-Wiesz co jesteś chamska.-Do sali ktoś wszedł. Wrylo mnie w ziemię. Ojciec z matką.
-Czego tu chcesz?-Warknelam.
-Porozmawiać.
-Nie mamy o czym a teraz wypier*alaj.
-Córeczko.
-Coreczko? Teraz kur*wa córeczko? Brzydzę się Toba-Wrzeszczalam i płakałam jednocześnie.
-Wybacz mi,zmieniłem się.
-A ja kur*a jestem Julka Bieber,a mój maz to sławna gwiazdeczka,mieszkam w Stanach i mam ósemkę dzieci. Mamo a ty z nim? -Wybaczylam jej wszystko,wszysciutko.
-Chciał,żebym z nim tu przyjechała.
-Wiecie co wyjazd oboje.
-Jula porozmawiamy jeszcze?
-Z Toba nie mam o czym rozmawiać przez miesiąc na tyłku nie mogłam usiąść i się ruszać a teraz wyjazd oboje bo się zdenerwuje.-Posłusznie wyszli.
-Co On tu robi?-Spytała Korni
-Wyjebane mam na niego.-Prychnelam. No to super pokłóciłam się z Kamilem,mój stary nie wiem jakim cudem wyszedł z pierdla no poprostu super.
-Podtrzymuje to,ze jesteś chamska.
-Masz problem.
-Ty też.
-W normalnej sytuacji by mnie tu już nie było,ale nie uczynię Ci takiego zaszczytu i się nie ulotnie.-Głupkowato się uśmiechnął i odszedł na drugi koniec sali. My jesteśmy jednak skomplikowani.
_______________________________________________________________________________
Kolejny w piątek wieczorem albo w sobotę rano. Błędy są,nie sprawdziłam ich bo nie mam siły. Mi sie nie podoba ten rozdział ale cóż opinię zostawiam w waszych rękach. Buziaki <3
Opowiadanie jest CAŁKOWITĄ FIKCJĄ.
Jest świetny!!!!!!
OdpowiedzUsuńJuż czekam na następny z niecierpliwością ;)
OdpowiedzUsuńKiedy będzie następny??????
OdpowiedzUsuńSzkoda, że już w jednym blogu była sytuacja z poronieniem.. Cóż, liczę na twoją wyobraźnię.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że już w jednym blogu była sytuacja z poronieniem.. Cóż, liczę na twoją wyobraźnię.
OdpowiedzUsuńNie czytam dużo blogów,więc nie wiem. Przepraszam.
Usuń