Próbowałam otworzyć oczy,ale jasne światło mi nie pomagało. Ponownie spróbowałam i też na nic. Dopiero po dłuższym czasie moje oczy się przyzwyczaiły do jasnego światła panującego w pomieszczeniu. Biała sala,otaczające mnie pikające urządzenia. Lekarz wszedł do sali,a ja ledwo dalej kontaktowałam.
-Jak sie czujesz?
-Nie wiem.-Wymamrotałam. Mój mózg musi ogarnać całą sytuację. Długo tak leżałam aż znowu przyszedł lekarz z dwoma pielęgniarkami zaczęli mnie odczepiać i gdzieś wieść.
-Gdzie ja jadę?
-Do swojej starej sali.
-Aha.-Czuje sie jak jakaś naćpana. Dawid był,Martyna była (ta druga dziewczyna). Okej muszę jeszcze przywyknąć. Znowu leżałam i tępo sie patrzałam w sufit.
-Gdzie Kamil?
-Wrócił do trasy i na każdym koncercie piosenka ,,Dla Ciebie'' jest dedykowana dla Ciebie a raz nawet przerwał na chwilę koncert przy tej piosence bo mu sie głos złamał.-Wytłumaczyła Martyna
-Skąd wiesz?
-Dostałam 'przepustkę' i wykorzystałam ten czas na koncercie Kamila.-Wzruszyła ramionami.
Wieczorem juz byłam w miarę ogarnięta.Łukasz z Kondziem wlecieli dosłownie do naszej sali.
-Julaaa.-Kondzio jak mnie przytulił to prawie udusił.-Nie zostawisz nas prawda?
-Dusisz.
-Ale nie zostawisz?
-Nie.-W końcu puścił potem mój brat chciał mnie udusić.
-Nareszcie raczyłaś się obudzić.
-A ile spałam?
-Trzy miesiące.
-O fuck.-I tak sie nie wyspałam.
-Wiesz co przez Ciebie pierwszy raz od 14 lat płakałem.-Zmróżył oczy.
-Mały Kondzio.-Pogłaskałam go po głowie.
-To nie jest smieszne. Jeszcze raz napiszesz jakąś idiotyczną karteczkę tą co dałaś Kamilowi to Ci krzywdę zrobię.
-Aaah Bednarek mi grozi. Mam się bać?
-Weź mnie nie denerwuj.
-Który jest dzisiaj?-Spytałam.
-24 Listopad.
-Ile mi jeszcze czasu zostało?
-Duuuuuuuuuuuuuuuuużo,rak się cofnął po przeszczepie.-W uszach dźwięczały mi słowa ,,Rak się cofnął''.
-A wiecie kto mi dał szpik?-Oboje się jakoś dziwnie zmieszali spojrzeli na siebie.
-Nie.
-Kłamiecie,Łukasz wiem kiedy kłamiesz a kiedy mówisz prawdę.
-Nie możemy Ci powiedzieć bo ta osoba nas o to prosiła.
-Dlaczego?
-Nie wiem.-Ja i tak wiem,ze Oni wiedzą więcej niż ja sie spodziewam.
W Grudniu czułam sie jeszcze lepiej,a mój lekarz sie zlitował,żeby dać mi jeden dzień wolności i ten właśnie dzień wykorzystaliśmy na koncert Kamila. Z tego co wiem to On nic nie wie,że sie obudziłam a to ma być taki suprajs. Padający śnieg wcale nie ułatwiał nam drogi. Około 18:00 dojechaliśmy na miejsce. Koncert już trwał. Wpuścili nas obok wejścia na scenę. Aneta chodziła a ja sie dyskretnie schowałam i musiałam tak stać przez cały koncert i jak wszyscy zeszli ze sceny. Oni poszli do garderoby Kamila. Poczekałam chwilkę i po chamsku bez pukania weszłam. Z Kondziem sie turlaliśmy ze śmiechu po ziemi.
-Dobre bratowa.-Przybiliśmy z Kondziem żółwika.
-Ale...ty...-Kamil jąkał ze łzami w oczach.
-Kamil.-Prytuliłam go a potem był zbiorowy przytulas. Po tym jak sie wszyscy od nas odkleili.
-Co ty tu robisz?
-Zmartwychwstałam,to się wam śni a jak sie obudzicie będziecie mieli wrażenie,że to realne. Ona nie żyje jestem jej duchem.-Po tym wybuchnęłam śmiechem...serio.
-Julka.-Skarcił mnie Kamil.
-No co? Pośmiać sie nie mogę.
-Co brałaś?
-Nic nie brałam,jestem czystsza niż ty przez całe swoje zycie.
-Taa.-Mruknął.-Poczekasz tu grzecznie,rozdam parę autografów i zaraz wracam.
-Poczekam.-Dał mi buziaka i poszedł. Siadłam sobie na kanapie.-Może wy mi powiecie kto był dawcą szpiku bo Łukasz i Kondzio nie chcą nic powiedzieć.-Wszyscy sie dziwnie zmieszali.
-Nie wiem.- Znowu miałam wrażenie,ze kłamią.
-Dlaczego mi poprostu nie powiecie kto był dawcą co?
-Poprostu ta osoba nie chce,żebyś wiedziała.
-Jezuuu cięzko wam powiedzieć imię i nazwisko? Chciałabym podziękować tej osobie.
Czekaliśmy na Kamila godzinę aż wrócił. Posadził mnie na swoich kolanach.
-Kamil,będzie już dobrze?
-Będzie,obiecuję Ci i pamiętaj razem zastępujemy Królową Elżbietę.
-Byłeś cały najarany.
-Noo i zostaniesz moją żoną.
-W drugim świecie.
-A co nie chciałabyś kiedyś nosić nazwiska Bednarek?-Zaskoczył mnie tym pytaniem.
-Kamil masz 23 lat a ja mam 19 lat nie uważasz,ze jesteś za młody na małżeństwo?
-Tak ja jestem za młody a ty za stara.-Zaczął się chichrać.
-Kamil.-Skarciłam go.
-No co? To takie moje trzecie marzenie w tym roku pierwsze było zagrać koncert na dużej scenie na Woodstocku,drugie to było to,żebyś się wybudziła i była zdrowa a trzecie to jest takie,że stoję sobie w kościele a z oddali wchodzisz ty w pięknej białej sukni. Zobaczysz mała moje marzenia się spełniają.
-Jesteś strasznie pewny siebie.
-A co taki nie powinien być facet?-Wzruszyłam ramionami.-Jesteś moim mistrzem,skłonilaś Kondzia do łez.
-Mówił mi.
Potem udaliśmy sie do hotelu. Kamil po zamknięciu drzwi na klucz prawie sie na mnie rzucił.
-Stęskniłem się.-Wyszeptał mi do ucha po czym zaczał łapczywie ściągać ze mnie ubrania. Pchnął nas na łóżko...
____________________________________________________________________________
I jest zdrowaa,jest narazie dobrze. Jak myślicie dlaczego nikt nie chce powiedzieć Julce kto jest dawcą szpiku. Wiem,znowu masa błędów,ale w nocy sie nie wyspałam,odrabiałam lekcje do teraz i chwila wolnego a sprawdziać błędów nie mam czasu. ; ) Do następnego załogo. Buziaki <3
Opowiadanie jest CAŁKOWTIĄ FIKCJĄ,
świetny! jutro nowy?? :D
OdpowiedzUsuńNie wiem czemu nie chcą powiedzieć, ale może dlatego,że Kamil nie chce, bo Jula dowie się w swoim czasie? czy coś takiego? ;p
Ciekawe co zrobi jak ona się Jego zapyta czy odpowie ze On czy ze nie wieee hmm...
Nie wiem,czy jutro kolejny zobaczy się. W razie czego to sprawdzać o 21:00 ; )
UsuńBo Kamil sam chce jej powiedzieć???
OdpowiedzUsuńJak zwykle świetny!!!
Już nie mogę się doczekać kolejnego ;***
Sory ale mogłaś chociaż tak napisać żeby nie było widać że to opowiadanie jesr fikcją a tak to widać bo Kamil ma w rzeczywistości 22 lata a nie 23 lata. Ale tak to jest świetne i bardzo bym chciała żebyś szybko dodała nowy rozdział....;*
OdpowiedzUsuńDobrze,ale w opowiadaniu minęło troche czasu,miał urodziny i teraz w opowiadaniu jest starszy. : ) Następny może dzisiaj wieczorem około 21:00
Usuń