sobota, 14 września 2013

Rozdział 18.

Długo tak wspominałam swoje 'stare' czasy i potem te co już było rodzeństwo Bednarków. Takim cudem nad ranem poszłyśmy spać.

O 10:00 się obudziłam i do tego sie nie wyspałam. Wywlokłam z łózka swoje ciało jakimś cudem nie budząc Kornelki. Kondzio z Łukaszem siedzieli w salonie popijając kawe. Zgarnęłam wcześniej czyste ciuchy i bieliznę i poszłam się wykąpać. Dalej sie czułam jakby przejechał mnie czołg a do tego strasznie wyglądałam. Wzięłam ten prysznic,ubrałam sie w normalne ciuchy czyli dres bo dalej mi było zimno. Wyszłam z łazienki. Kornelka już nie spała. W tej chwili do domu wleciał Kamil a za nim Aneta,Piter,Zwierz,Maciek i Radek. Co to jakaś akcja anyterrorystyczna?
-Teraz mi wyjaśnice oco tu chodzi. Czemu Kornela wraca do Wrocławia a potem twój telefon co ?
-Mam raka.-Kamil zaczął się śmiać na cały głos,ale tak serio śmiać.
-Dobra wyłączcie kamery. Nie udało wam sie wrobić Bednarka.
-To jest pie*dolona rzeczywistość gdzie nie ma kamer kochanie.-Usiadłam na kanapie. Reszta jego zespołu stała jak wryta razem z Anetą.
-Ty kłamiesz prawda? To nie jest rak? Ty nie jesteś na nic chora?-Pytał już rozpaczliwym głosem.
-Nie.-Schowałam twarz w dłonie.-Odejdź,znajdź sobie zdrową,która Cie nie zostawi.-On usiadł obok mnie.
-Kiedy nie chcę bo Cię Kocham. Ty byś mnie zostawiła jak był bym chory?
-Nigdy,siedziała bym dzień i noc przy twoim łózku.-Taka była prawda,ze nawet jakby sie paliło i waliło to bym go nie zostawiła.
-Już to robiłaś jak był po wypadku.-Dodał Kondzio.
-No właśnie. Jula zobaczysz wyleczą to.
-Nie wyleczą rozumiesz,ze to jest rak!-Zaczęły lecieć mi łzy po policzkach. Kamil wziął moją twarz w swoje dłonie.
-Skabie,będziesz zdrowa rozumiesz? Pamiętasz co Ci obiecałem jak się pogodziliśmy?
-Co?
-To,że będę z tobą mimo wszystko-Głos mu sie złamał a do oczu podeszły łzy.-I to jest właśnie to mimo wszystko.-Teraz to ja go mocno do siebie przytuliłam.
-Kamil ale ja nie chcę,żebyś cierpiał kiedy mnie tu zabraknie. Chcę,żebyś normalnie potem żył.
-A powiedz mi czy bez serca i bez tlenu da sie żyć?
-No raczej nie.
-To trudno pochowają nas razem.
-I jak mi ktoś powie,ze prawdziwa miłość nie istnieje to trzepne i zabije.-Powiedziała Kornelka ocierając sobie jedną łzę.
-Kiedy idziesz do szpitala?
-Jutro.
Wiem,ze mam ludzi dla których mam żyć. Kamil,Łukasz ,ale czy będę miała tyle siły?
Do końca tego dnia siedziałam wtulona w Kamila. Chciałam sie nacieszyć ostatnimi dniami w jego ramionach,w tym mieszkaniu z tymi ludźmi.
-Kamil,ale obiecaj mi,ze jeśli nie przeżyję to znajdziesz sobie inną.
-Nie, wtedy to poczekasz na mnie tam u góry a potem będziemy razem forever.
-Ja mówie serio a ty sobie żartujesz.
-Nie,ja mówię prawdę.

Kolejnego dnia pojechaliśmy do szpitala. W sali był jakiś chłopak. Hmm może być ciekawie. Tego dnia czułam sie gorzej niż wczoraj. Położyłam sie do szpitalnego łóżka.
-Julka jestem.-Wyciągnęłam rękę w jego stronę.
-Dawid.-Odwzajemnił uścisk.-Na co jesteś chora?
-Białaczka.
-Miło,bedzie sie komu wygadać.
-Kicia pojadę do rodziców i wieczorem wrócę okej?
-Okej.-Dał mi buziaka w czoło i wyszedł. Reszta też pojechała do Lipke,więc zostaliśmy sami.  Łóżko obok mnie było wolne i roztrzepane. Pewnie ktoś tu leży. Nie myliłam się pielęgniarka przywiozła dziewczynę,blondynka serio? Na oko wiek Kamila. Ja to mam dzikie 'szczęście' do blondynek.
-Ty jesteś dziewczyną Kamila?
-Chyba a co?
-Nic,boże wygrałam życie.
-Czemu?
-Gadam z tobą,nie dzielą nas żadne barierki ni nic.
-Masz szczęście. Wieczorem Bednarki wrócą będziesz miała okazję do rozmowy.
Zabierali mnie na jakieś badania. Jezu w tym szpitalu śmierci,już nienawidzę tego miejsca. Pod wieczór wrócił Kamil,Kondzio,Korni i Łukasz. Kamil miał wielkiego misia.
-Kamil ja chcę do domu.-Jeknęłam mu jak małe dziecko.
-Wiem musisz wytrzymać.
-Prędzej zejdę niż wytrzymam w tej trupiarni jeszcze jeden dzień.-Kamil się zaczął ze mnie śmiać.-No i z czego sie cieszysz co?
-Nic,nic.-Dalej sie śmiał.
-Okej dobra jak ty będziesz umierał to zobaczymy,też sie będę śmiała.
-Julaa-Dalej sie śmiał jak jakiś najarany.
-Kamil  jarałeś coś?
-Jaa? Nie.
-Bratowa brał,brał i to dużo dlatego sie brechta.
-Ty będziesz kiedyś moją żoną.
-I zastopię Królową Elżbietę II.
-Razem zastąpimy.-Resztką sił wstałam z łóżka,podeszłam do ściany i udawałam,ze w nią walę głową. Zaczęłam się z niego śmiać.
-Humorek wrócił.-Spytał uśmiechając się.
-Nie!-Burknęłam mu.-Weźcie mi go z tąd i przyprowadźcie jak będzie normalny.
-Skarbie wrócę jutro.-Oni wyszli a ja zrobiłam typowego facepalma.
-On tak zawsze?-Spytała dziewczyna której imienia dalej nie poznałam.
-Pierwszy raz. Chyba go najaranego jeszcze nie widziałam.-Wróciłam do łóżka. Przynajmniej misia zostawił.
Jak jutro sie tak będzie głupkowato śmiał to nie wiem co mu zrobie.

Kolejny dzień czuje sie tak samo jak wczoraj czyli źle. Kamil przyszedł o 10:00 rano.
-Nawet sie nie śmiej po pożałujesz.-Warknęłam na wejściu.
-Spokojnie skarbie.-Usiadł obok mnie.-Dał buziaka takiego słodkiego.
-Serio razem zastąpimy Królową Elżbietę?-Spytałam z irytacją wybuchając śmiechem.
-Co?
-Nie wiesz? Przecież mam zostać twoją żoną i razem będziemy rządzić Anglią.-Jego mina wyrażała szok. Haha takiego Kamila jeszcze nie widziałam.
-Nie masz pierścionka.
-Jakbyś sie nie najarał to byś pamiętał,ze to było w żartach.Człowieku co ty brałeś?
-Eee tam małe spotkanie z kumplami. Nic takiego.-Podniosłam jedną brew.-Dobra było grube melo ale Kondzio mnie z tamtąd wyciągnął i przyjechaliśmy do Ciebie.-Przetarłam twarz dłońmi.
-Jeju,jeju,jeju z kim ja żyje.
-Z Kamilem Bednarkiem który umie śpiewać,jest przystojny,ma dzuuuuuuużo fanów płci żeńskiej.-Takiej sarkastycznej wypowiedzi jeszcze nie słyszałam.
-Idź z tąd.-Udałam obrażoną.
-Moja Juleczka jest zazdrosna.
-Wyjdź.
-Chciałabyś.
-Kiedy wracasz do trasy.
-Za tydzień.-Przynajmniej nie będzie widział jak umieram.-I wrócę dopiero po Woodstocku.-Miesiąc...ciekawe czy zdąże umrzeć.

________________________________________________________________________________
Ktoś kilka rozdziałów temu stwierdził,że nie każdy ma talent sugerując,że ja go nie mam i teraz pytanie do was po co czytacie jak nie mam talentu? To jest śmieszne jak dla mnie,ale okej nie umiem pisać,moje opowiadanie jest nudne jak flaki z olejem i mogę tak wymieniać same hejty jakie mi przyjdą do głowy.
Z reguły jestem wrażliwą osobą i biorę sobie do serca hejty,ale ten hejt mnie rozśmieszył gratulacje za poprawienie mi wtedy humoru. Dzięki <3
Opwiadanie jest CAŁKOWTIĄ FIKCJĄ

8 komentarzy:

  1. Ale Ty masz talent <3 ! Mam nadziejee że Julka nie umrze ... Czekam na następne rozdziały <3 Bless / i.

    OdpowiedzUsuń
  2. MASZ TALENT!!!!!!!!!!!!
    Uwielbiam Twojego Bloga
    Kiedy następny rozdział??

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się podoba blog i rozdział... Mam nadzieję, że wyztsko za jakiś czas wróci do normy :) pzdr ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz talent dziewczyno! Bardzo fajnie piszesz,nie ma żadnych błędów ! ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma to jak poprawic swoje ego..

    OdpowiedzUsuń