Nastał koniec Lutego. Siedziałam sobie w domu z mamą gdy wjechał nam na chate Kondzio cały zdenerwowany.
-Julka zbieraj sie jedziemy do szpitala.
-A może wolniej i co sie stało?
-Kamil wypadek szpital nie wiem nie więcej.-Bardzo szybko się ubrałam i po chwili byliśmy w drodze do szpitala. Jechaliśmy dobre 15 minut a ja jak zwykle czarne scenariusze w głowie. Weszliśmy na piętro gdzie leżał dosłownie to OIOM. Na korytarzu siedzieli chłopaki z zespołu.Pani Aneta,rodzice rodzeństwa,Kornela z Łukaszem no i my. Maciek miał złamaną rękę i plaster na skroni.
-Co sie stało?-Spytałam
-Jechaliśmy do was z Lipek. Przed Wrocławiem na droge wyleciało dziecko Kamil je sprytnie ominął a z naprzeciwka jechał samochód i zaczęło się. Niezła kraksa sześć samochodów i Kamil ucierpiał najbardziej. Przygniotło go.-Przerwał na chwilę po czym kontynuował.-Ludzie pomagali go wyciągać i dzwonili na pogotowię. Jak go wyciągnęli z tego zgniecionego auta to zaczął coś mamrotać tekstami ,,Julka! Powiedz jej,że ją kocham.'' i stracił przytomność potem w karetce ją odzyskał na chwilę i mamrotał znowu kolejnym tekstem ,,Maciek powiedz jej to bo ja już nie zdążę'' i zatrzymało mu sie serce i zaczęli go reanimować. Udało sie i tak dowieźli go do szpitala nie wiadomo co dalej.
Oparłam sie o ścianę i zjechałam po niej w dół. I co Kamila ma zabraknąć? Do tego czasu sama sie oszukiwałam,że to tylko przyjaciel ale to nie jest tylko przyjaciel to jest osoba najważniejsza w moim życiu. To osoba do której darzę większe uczucie niż sympatię. Kocham go i nie wyobrażam sobie bez niego życia. Mijały godziny sekundy,minuty a lekarze tylko,ze nie mogą nic powiedzieć. Nosz cholera jasna. Po bardzo długim czasie lekarz raczył nas uświadomić jakimiś informacjami co nie.
-Kamil jest po trzech akcjach zatrzymania serca,ma złamaną nogę,uraz głowy i potrzebuje krwi. Ma ktoś z państwa grupę krwi 0 Rh-
-Ja.-Wyrwałam się.
-Jest pani na coś chora,ciąża?
-Nie.
-To pójdzie pani ze mną.-Bez słowa ruszyłam za lekarzem. W pomieszczeniu gdzie oddaje sie krew odrazu wali nią na kilometr.Usiadłam na tym fotelu przy oknie i miła o dziwo pielęgniarka jakoś wbiła mi igłę tak,ze nie czułam. Jak oddałam krew to dostałam czekoladę i wróciłam pod salę Kamila.
-Jesteś jak anioł.-Odezwał sie Kondzio.
-Co?
-On ma krew O i minus co nie i ty też a każdy tu ma albo A albo B albo plus albo minus. Jak nie ty to nie wiadomo czy by przeżył.
-Jest silny przeżył by.
-A jeśli nie?
-Kondzio nie myśl tak nawet.-Lekarz przyszedł znowu.
-Co z nim?-Spytała Pani Ela.
-Jest w śpiączce może się obudzić jutro,pojutrze nawet za kilka dni,miesięcy albo nawet za rok.
-Co? On sie ma obudzić za rok?-Wrzasnęłam.
-Jula nie krzycz.-Usłyszałam głos mojego brata.
-Jak mam nie krzyczeć skoro On sie moze wcale nie obudzić.-Zaczęłam płakać.-Ja wam obiecuje,że jeśli coś mu sie stanie to ja sie zabije.
-Julka.-Kondzio mną potrząsnął-Jemu sie nic nie stanie wybudzi się a ty nie bedziesz się zabijać rozumiesz?
Patrzałam się na niego.
-Julka rozumiesz? On kocha Cie ty kochasz jego i będziecie szczęśliwi tylko błagam Cię nie rób nic głupiego.-Mocno mnie przytulił. Ma coś po Kamilu. Kinia jest szczęściarą.
-Nie wierzę.-Oderwaliśmy sie od siebie i tam stała Kinga. Łzy jej ciekły po policzku natychmiast się odwróciła i wybiegła.
-Kondzio chodź.-Pobieglismy za nią. Zdążyła wybiec ze szpitala ale nie daleko bo ją dogoniłam.
-Kinia to nie tak jak sobie to wszystko wyobrażasz.-Zaczęłam.
-No właśnie.
-Kolejny denny teks wzięty z filmu ale miziać sie potraficie.
-Do cholery kobieto Kamil leży w na OIOMIE nie wiem co sie z nim dzieje nie wiem czy w ogóle sie obudzi czy będzie żył.-Wrzasnęłam na nią
-Ona mi tu wmawia,ze sie zabije jak jemu sie coś stanie.-Dodał Kondzio.-Ale nie zabijesz prawda? Kamil by mi tego nie wybaczył.
-Nie wiedziałam.
-Wy sobie dajcie buziaka i chodźcie.-Ruszyłam spowrotem do szpitala.
________________________________________________________________________________
No i proszę bardzo. Mamy piąteczek ; ) A teraz dawajcie jakieś propozycje co ma sie dalej dziać bo jak nic nie przyjdzie mi do głowy to będzie koniec a szkoda by było ;/ Jakaś spina by sie przydała czy coś? Wierzę w was. Mam dzisiaj czas na pisanie a co będzie dalej zależy od was ; )
Opowiadanie jest CAŁKOWTIĄ FIKCJĄ. ; )
Świetny jak zawsze ! :) A co do następnego rozdziału :)
OdpowiedzUsuńNiech Kamil dalej będzie w tej śpiączce, Kamila będzie cały czas przy nim będzie mu mówiła że go kocha, że ma jej nie zostawiać itp ;)
jak obudzi się po kilku dniach to Kamila go od razu z płaczem przytulili i zapyta czy to prawda, ze ją kocha. On powie że tak itp itd
Myśle że pomysł się przyda, życzę weny twórczej ;)
Sorry pomyliłam imiona z moim opowiadaniem :P Ale wiesz o co chodzi :)
OdpowiedzUsuńJestem tego samego zdania jak Wyżej :)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział ;****
Ja też podoba mi się ten pomysł Karoliny.! :)
OdpowiedzUsuń