sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 5.

Nastał Styczeń dokładniej piątek i mamy dwa tygodnie przerwy. Kondzio,Kornela i Łukasz pojechali do Lipek,Kamil w trasie a ja wracałam do domu sama. Było już prawie ciemno bo musiałam kilka papierów podpisać. Szłam gdy obok mnie podjechał ciemny samochód. Wysiadł z niego jakiś facet,twarzy nie widziałam. Olałam go i ruszyłam szybciej w stronę domu aż poczulam,że ktoś przykłada mi dłoń do ust i ciągnie w niewiadomą mi stronę. Wepchnął mnie do samochodu dokładnie do bagażnika,przyłożył coś do ust. Momentalnie chciało mi się spać więc usnęłam.

***

Obudziłam sie w jakimś ciemnym pomieszczeniu jedynie z zapaloną żarówką przy suficie. Ogarnęłam,że nie jestem tu sama było jeszcze kilka dziewczyn przywiązanych do krzesła. Były to moje koleżanki z liceum Wiktoria,Majka,Karolina.
-Julka co sie tu dzieje?-Zapytała Majka.
-Skąd mam wiedzieć gdzie my w ogóle jesteśmy ?
-Twój dom,twoja piwnica nie kojarzysz tego miejsca.-I teraz zakumałam,że jestem w Międzyzdrojach ale jakim cudem skoro byłam jeszcze wczoraj we Wrocławiu.
-Kto mnie tu przyciągnął przecież ja byłam we Wrocku.
-Twój ojciec za wszystkim stoji. On mnie zgwałcił.-Wiktorii poleciało kilka łez.-A jak powiedziałam o tym moim rodzicom to potem mnie ktoś zgarnął i tu przywiózł.
Z Karoliną i Mają było tak samo.
-Mnie też jak miałam 15 lat i kilka miesięcy temu do tego pobił mnie a wczoraj mnie zgarnął tu. Ale dlaczego On to robi. Zadzwonił mój telefon. Chciałam go wyciągnąć ale byłam przywiązana do krzesła.
-Do tego miałyśmy jechać na koncert Kamila Bednarka do Koszalina dzisiaj tam gra.-Znowu zadzwonił mój telefon kurde wierciłam się jak mogłam i chyba sie odebrało do tego na głośniku.
-Bratowa jesteś tam?-To był Kondzio.
-Kondzio ratunku.-Krzyknęłam.
-Oco Ci chodzi?
-...-Było słychać kroki.
-Julka co sie stało?-Teraz była Kornela.
-Korni ratuj On tu idzie.
-Gdzie ty jesteś.
-Piwnica.
-Z kim gadasz gówniaro?-Warknął jakiś facet.
-Julka rozmawiałaś z Kamilem?
-Pomocy.-Ten facet wyciągnął mi telefon z kieszeni i rozwalił o ziemię a potem wymierzył siarczystego policzka.Teraz na dół zszedł mój stary.
-Myślisz,ze Kamil Cie nie znajdzie? Łukasz jako pierwszy tu przyjedzie z Kornelom i Konradem.
-I co ten twój cały Bednareczek Cię znajdzie? Może umie sie bić,ale nigdy was nie znajdzie.
-Ale Kamil nie jest głupi i będzie wiedział,że to twoja sprawka.
-Będzie sie bardzo musiał postarać,żeby Cie znaleźć.
-I znajdzie.-W głębi duszy miałam nadzieję,że Kamil nas znajdzie.
-Nie znajdzie.-Szyderczo się uśmiechnął.
-Jakim prawem śmiesz sie nazywać moim ojcem.
-Wynosimy sie z tąd do auta je.-Wyszedł a On i jeszcze jakiś facet zapakowali nas do jakiejś ciężarówki i ruszyli w drogę. W głębi duszy się modliłam,żeby zaczęli nas szukać. Jedyne czego teraz chciałam to,zeby nas uwolnili z tamtąd.Cholernie się bałam nawet nie wiecie jak bardzo. Nie wiem czy wyrzucą nas w jakimś lesie,czy pozabijają. Niczego nie wiem.

_______________________________________________________________________________
Jeden komentarz był,żeby było porwanie pomyślałam,że był by to dobry pomysł więc jest. Niektórym sie pewnie nie spodoba bo za mało grozy ale nie umiem pisać takich drastycznych scen. Piszcie czy wam sie podoba czy nie jeśli trzeba coś poprawić to porawię no i co ma dalej być z porwaną Julką? Sory,że tak późno ale od 9:00 nie było mnie w domu.
Opowiadanie jest CAŁKOWTIĄ FIKCJĄ.

8 komentarzy:

  1. Błagam niech oni ją uratuj.!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny ale niech Kamil i reszta je uratuje!! Kiedy kolejny????

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, rób jak chcesz fajnie by było gdyby Kamil ją uratował ;> a oni by się zblizyli (jakas szczera rozmowa itd ale nie od razu wyznanie milosci)

    OdpowiedzUsuń
  4. oo to moj pomysl z porwaniem, fajnie ze patrzysz na komenatrze, szkoda ze tak krotko ;c

    OdpowiedzUsuń