Julka Tkacz tak się nazywam. Zwykła nastolata z wielkimi marzeniami. Studia,dobra praca tylko w życiu ciąglę pod górkę. Międzyzdroje to z tamtąd wylądowałam we Wrocławiu. Brat pomógł mi znaleźć mieszkanie które z resztą i tak On opłaca dopóki sobie nie znajdę pracy. Rodzice już się nami nie interesują jednym słowem mają na nas wywalone dopiero jak coś chcą to przypominają sobie,że jestem ja i Łukasz. Jedynie co pozwala mi zapomnieć to muzyka Reggae to tak naprawdę dzięki niej jestem jeszcze w miarę stabilna emocjonalnie. Wracając do rzeczywistości to dzisiaj jest pierwszy dzień na nowej uczelni. Szczerze to mam lekkiego stresa. Mamy październik chłodno już na dworze,deszcz mrzy nic ciekawego. Na wykładzie spokojnie siedziałam i robiłam notatki. Na kolejnym tak samo. Dwie godziny męczarni potem była godzinna przerwa więc podeszłam do jednego z automatów po kawę. Wracając pod salę na kogoś wpadłam i cała zawartość mojego kubeczka wylądowała na obcej bluzce.
-Przepraszam,przepraszam nie zauwazyłam daj ja Ci ją wypiorę oddam kasę.
-Nie no nic się nie stało. Kondrad.-Wyciągnął dłoń.
-Julka.-Odwzajemniłam gest i ogarnęłam,że rozmawiam z Kondradem Bednarkiem chyba.-Czekaj ty jesteś...-Nie dane mi było dokończyć bo mi przerwał.
-Tak jestem Bednarek a to moja siosra ale nie krzycz.-Nawet nie wiem kiedy się znalazła obok niego Kornela.
-Nie mam zamiaru ale co zrobisz z tą bluzką która została nie powiem,ze lekko zmoczona przez taką gapę jak ja?
-Dam sobie radę,mamy godzinę przerwy skoczę do domu i się przebiorę ale wzamian dasz się wyciągnąć na pizze.
-Ja stawiam bo zalałam Ci bluzkę.
-Jak chcesz to co ja zmykam dozo na wykładzie.-Bardzo szybko się pokierował do wyjścia i zniknął nam z pola widzenia.
-Julka.-Wyciągnęłam rękę do Korneli bo nie wiem czy słyszała jak sie nazywam.
-Kornela.-Z uśmiechem odwzajemniła gest.-Chodź kupimy sobie po kawie i usiądziemy pod salą.
Tak jak powiedziała Kornela tak też zrobiłyśmy. Szybko udało nam się znaleźć wspólny język,wymieniłyśmy się numerami telefonu i tak gawędziłyśmy aż Korni nie wypaliła z tematem
-Spodobałaś się Konradowi.
-Co?
-No co,co? Na kogoś innego by wrzeszczał,że oblał mu jego ulubioną bluzeczkę a dla Ciebie był miły i do tego zaprosił na pizze.-Czułam,że się robie czerwona.
-Nie wiem co mam powiedzieć.
-Nie bój się krzywdy Ci nie zrobi-Naszą rozmowę przerwał telefon od mojego brata.
-Halo.
-No hej siostra jak tam pierwszy dzień na uczelni?
-Łukasz przeszkadzasz trochę ale jest dobrze mili ludzie dzisiaj może wrócę później do domu nie wiem.
-Masz klucz?
-Nie.
-I co specjalnie będę latał Ci z kluczem jezu kobieto ty kiedyś głowy zapomnisz. Gdzie masz wykład?
-Pod 115.
-Będę za 10 minut.
-Noo.-Rozłączylam się.
-Kto to?
-Mój brat czasami wkurza ale to mój brat.
Minęło 10 minut potem 15 potem 20 aż zjawił się Kondzio a mojego brata dalej nie widać.
-Kondzio ale nie jesteś zły za tą bluzkę prawda?
-Nie jestem ale pamiętasz po wykładach pizza.
-Okej,wiem,wiem.-Łaskawie mój brat raczył sie zjawić.
-Serio 10 minut?-Spytałam poirytowana.
-Oj nie przesadzaj wiesz,ze u mnie z dziesięciu zamienia sie na dwadzieścia. Masz i przed 22:00 w domu.
-Zobaczę.
-Jak Cie o 22:00 nie będzie w domu to Cię sam znajde i będzie nie miło.
-Tak też Cię kocham a teraz idź bo mi siare robisz.
-Ja nie kłamie.-Puściłam mu buziaczka w powietrzu i poszedł.
-Kto to?-Spytał Kondzio.
-Mój brat.
-Fajnyy.-Oznajmiła Kornela.
Takim sposobem zleciał nam czas do końca przerwy i resztę wykładów.
______________________________________________________________________________
Oto prolog myślę,ze pierwszy rozdział będzie jutro ewentualnie pojutrze. Mam prośbę jestem tu nowa i moglibyście jakoś pomóc rozsławić bloga?
Opowiadanie jest CAŁKOWITĄ FIKCJĄ.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNo, no no ;D Dopiero prolog, a jak się narobiło :D Z natury jestem bardzoo ciekawska, a co dopiero tu ?! Czekam na kolejny ! ;)
OdpowiedzUsuńBardzo miło czytać taką opinię od Ciebie serio. ;) Jesteś wielka,że miałaś chwilę aby tu zajrzeć. ; )
Usuń