Obudziłam się już w trochę lepszym nastroju ale nie wiem kiedy zapomnę i czy dam radę. Wyszłam z pokoju Korneli i poszłam do salonu. Kondzio i Kornelka a co oni robią we Wrocku dzisiaj jak mieli wrócić jutro.
-Co wy tu robicie? Mieliście wrócić jutro.
-Też się cieszę,ze Cię widzę Juleczko jak się spało?-Zapytał rozweselony Kondzio. Od kąd mu powiedziałam,że nic między nami nie będzie to taki troche zmieszany chodził.
-Czy ty mi coś sugerujesz?
-Ja gdzie? Pytam sie tylko czy wygodnie sie spało?
-Bardzo ogólnie Kornelka ma wygodne łóżko.
-Jula a teraz powiesz mi co sie stało wczoraj mówiłaś coś o ojcu,to On Cię pobił?
-Ym no tak.-Spuściłam wzrok.
-Jest coś jeszcze prawda?-Spytał Kondzio.
-Nie mogę wam powiedzieć.
-Dlaczego?
-Poprostu nie mogę.
-Jula ale będzie ławiej Ci pomóc zapomnieć jeśli jest o czym.
-Muzyka mi pomoże zapomnieć.
-To ja Ci będę śpiewał na żywo taki mini koncert Bednarka ale proszę powiedz mi co się jeszcze wczoraj stało.
-Kamil nie mogę.
-Chodź.-Pociągnął mnie za rękę do swojego pokoju i zamknął drzwi na kluczyk.-Nie wyjdziesz dopuki nie powiesz.
-Okej chcesz mnie znaleźć gdzieś nieżywą to proszę siadaj.-Usiadłam na łóżku a On obok mnie.-Wczoraj.-Czułam narastającą gulę w moim gardle.-Jak wróciłam z uczelni to poszłam do nas do domu sprawdzić czy wyjechali i wtedy On sie zaczaił.-Łzy napływały mi do oczu.-Najpierw mnie uderzył sam widzsz jak wyglądam a potem.-Łzy mi ciekły już po policzkach.-potem mnie zgwałcił.Rozumiesz to mój własny ojciec. Trzy lata temu kiedy miałam 15 lat też tak zrobił. Wtedy nie miałam sie komu wygadać rozumiesz własna matka by mi nie pomogła bo wolała z nim chlać niż sie dziećmi zajmować.-Kamil bez słowa mnie mocno do siebie przytulił.Przy nim czułam się tak bezpiecznie.
-Jula On Ci już nic nie zrobi ale musisz powiedzieć o tym komuś to nie moze być tak,że twój ojciec będzie sobie przyjeżdzał jak do siebie i robił Ci krzywdę.
-Nie Kamil to co tu powiedziałam niech zostanie między nami ok?
-Jasne chodź jakieś śniadanie co?
-No ok.-Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy do kuchni. Zrobiłam wielki talerz kanapek każdemu coś do picia i do salonu.
-Ooo Juleczka kanapeczki zrobiłaś jak dobrze.-Zaczął Kondzio i odrazu zgarnął z talerza jedną.
-A Ciebie co nie karmią w domu? Właśnie mieliście wrócić jutro.
-Tak ale mama chciała sprawdzić czy mieszkanie jest całe bo jak Kamil tu mieszka i czasami coś ugotuje to yghgy bomba.-Zaśmiała sie Kornelka.
-Ej nie moja wina,ze jak miałem 15 lat to prawie nie spaliłem kuchni w Lipkach.
-Chciałeś sobie odgrzać makaron. Pamiętam zarobiło Ci sie wtedy od mamy.
-Zabrała mi komórkę,odłączyła internet w moim pokoju i nie mogłem nigdzie wychodzić przez dwa tygodnie.
-Kamil to ty może tu sie nie zbliżaj do kuchni bo pożar wywołasz.-Zasmiałam się i usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Jula otworzysz?
-Kondzio a ty nie masz nóg?
-Nie.
-Yhhgh.-Poszłam otworzyć. Przed drzwiami stał zespół Kamila i jego menadżerka. OMG a ja jeszcze z obitym ryjem.
-Jest Kamil?
-Tak.-Otworzyłam im szerzej drzwi i weszli.Troche sie niezręcznie zrobiło bo chłopaki z jego zespoło to patrzyli na mnie a to na Kamila. Czy oni myślą,ze to On mnie pobił?
-Kamil.-Zaczęła groźnie jego menadżerka i spojrzała na mnie.
-Co? To jest Jula nasza przyjaciółka.
-Wiesz,ze nie oto mi chodzi.-Zrobił wielkie oczy.
-Ej ja jej nie dotknąłem Jula powiedz im,ze ja Cie nie dotknąłem.
-No właśnie to nie On tylko taki jeden pan nie będę go już obrażać. Ja będę leciała do siebie.-Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam z mieszkania schodziłam powoli po chodach a przed mieszkaniem zobaczyłam mojego starego.
-Tu jesteś gówniaro chodź nie skończyłem z tobą.
-Czego ty jeszcze chcesz co?
-Ty bardzo dobrze wiesz czego chcę.
-Żałosny jesteś.-Strzelił mi w policzek i się odrazu za niego złapałam.-Nie wystarczy Ci to,że pobiłes mnie,zgwałciłeś mało? Nie możesz wrócić z tamtąd gdzie byłeś?-Krzyczałam na niego.
-Nie drzyj tego ryja bo jeszcze twój kochaś usłyszy.
-Kamil!!!.-Krzyknęłam i znowu wyłapałam w twarz ale teraz w nos i poleciała z niego krew. Jakimś cudem Kamil z Kondziem i resztą zeszli na dół i zaczęła się kłótnia i to ostra. Nie jeden raz jeszcze dał mi po ryju aż przyjechała policja i zgarnęli mojego ojca a do nas podszedł policjant i poszliśmy do mieszkania Kamila.
-To pani ojciec tak?
-Niestety.
-Pobił tak panią?
-Tak.
-Coś jeszcze?
-Nie.
-Jula.-Kamil na mnie spojrzał spod byka.
-Dobra ale nie przy wszystkich.-Poszłam z tym policjantem do pokoju Kornelki bo był najbliżej.-Ooon mnie wwczoraj zgg....zgwałcił.-Jakoś udało mi się nie rozpłakać.-To wszystko?
-Tak.-Stanęliśmy przed drzwiami.-Proszę jutro przyjechać na komisariat złożyć dokładne zeznania.
-Okej będę dowidzenia.
-Dowidzenia.-Wyszedl a ja usiadłam na kanapie obok Kamila.
-On sie nigdy odemnie nie odczepi.-Schowałam twarz w dłonie. On mnie znwou bez słowa przytulił,tak mocno przytulił.
-Załatwimy to jutro. Odczepi sie raz na zawsze albo pozna gniew Bednarka.
-Ty go lepiej zostaw dam sobie radę.
______________________________________________________________________________
Miałam wcześniej napisany ten rozdział ale chcieliście,zeby Julka powiedziała narazie Kamilowi to jest i teraz pytanie do was co chcielibyście przeczytać w kolejnych rozdziałach co bo tak jakby trochę brak weny. Zdaję się na was ; )
Opowiadanie jest CAŁKOWITĄ FIKCJĄ.
Świetny!!!! Jak na razie nie wiem co mogłaś napisać w następnym rozdziale
OdpowiedzUsuńWłaśnie ja też ale jutro jeszcze cały dzień potem kolejny może wena przyjdzie a co do rozdziału to może będzie jutro jak coś napiszę. ; )
UsuńRÓb co chcesz :> ale wiesz neich Kamil na razie z Julą nie będzie, niech sie pomęczy, niech będa jakieś chwile słabości a nie od razu wielka miłość :p
OdpowiedzUsuńBrakowało mi dłuższej rozmowy i jakieś słów pocieszenia czy czegoś w rozmowie Julki i Kamila o tym jak ją ojciec wykorzystał.. ;)
niech Kamil jej pomaga,ale ojciec niech jej jeszzce cos zrobi i mam nadzieje ze bd razem, i zeby kamil sie o nią starał, o bym chciaął ; > może niech porwie Julkę a Kamil bedzie jej szukał ?
OdpowiedzUsuń