Następnego dnia obudziła nas Kornela. Otworzyłam oczy ogarnęłam,że leżę przytulona do Kondzia. Okej kumam jakby On sie do mnie przytulał ale ja do niego czułam sie bardzo zawstydzona.
-Wstawać już 7:30 za pół godziny mamy wychodzić.-Wyszła z pokoju.
-Kondzio wstawaj.
-Niee jeszcze 5 minut tu jest tak wygodnie.
-Wstawaj do cholery.-Krzyknęłam mu nad uchem i otworzył oczy.
-Czego sie drzesz kobieto nie dasz sie wyspać.
-Mamy pół godziny do wyjścia a twoje dredy są każdy w inną stronę i pierwsza zajmuje łazienkę.
-Hahahh chyba nie.-Podniósł sie do pozycji siedzącej a ja wybiegłam mu z pokoju ale przedemną do łazienki wlazł Kamil.
-Ej no Bednarek wyłaź.
-Było spać tak do późna z moim bratem.-Walnęłam ręką w drzwi i poszłam do kuchni gdzie była Kornela.
-Jak sie spało?-Spytała z szerokim uśmiechem.
-Wygodnie.
-Kondzio ogólnie jest wygodny.
-Czy ty coś sugerujesz?-Podniosłam jedną brew i hamowałam mój wybuch smiechu.
-Jaa gdzie tylko ta poza w jakiej was zastałam.
-Ej to było nieświadomie jak zasypiałam byłam na drugim końcu łóżka.
-Kamil wyłaź z tej łazienki do cholery.-Kondzio krzyczał do swojego brata.
-Było tak długo spać z Juleczką to teraz czekaj.
-Wystarczy Julka.-Odkrzyknęłam a zrezygnowany Kondzio poszedł do nas.
-Zabije go kiedyś już mamy jakieś 20 minut do wyjścia a ta cholera siedzi w łazience i tak przesiedzi pół dnia w domu.
-Trudno nie pójdziemy na jeden wykład.
-A potem będą się rzucać.
-To wtedy wezmę Kamila za te jego wszystkie dredy i zaciągnę na uczelnie i wtedy im wytłumaczy,że zajął łazienkę. Korni idziesz teraz czy na następny z nami?
-Idę teraz usprawiedliwię was powiem,ze zalaliśmy Julkę i ogarnia chate i będzie za godzine czy coś w tym stulu. Wymyślę a ty w szafce masz kosmetyki zapudruj sobie policzek.
-Bardzo widać?
-Trochę.
-Kur...
-Jula nie klnij-Skarcił mnie Konrad.
-Dobra.-Równo o 8:00 Kornela wyszła z domu a Kamil z łazienki.
-Serio ty sie tyle szykujesz?-Spytałam poirytowana a Kondzio ruszył do łazienki.
-Ja też mam potrzeby,kawki?
-Mocnej i stawiasz mi jutro śniadanie,specjalnie będziesz leciał na dół albo nie wiem gdzie zależy od mojego miejsca zamieszkania na dzisiejszą noc więc tak jajeczniczka z szyneczką,kanapeczki,ciepła kawka i rogalik.
-I co jeszcze?-Prychnął.-Kondzio niech Ci zrobi śniadanko.
-Przez Ciebie nie idziemy na pierwszy wykład bo królewicz ma potrzeby pół godzinnej toalety i będą się nas czepiać.
-Jula masz wolną toaletę.-Konrad wyszedł z łazienki.
-Zamaskuj sobie policzka.-Dodał Kamil na odchodne. Wiecie co stwierdzam,ze tem człowiek potrafi być upierdliwy. Umyłam zęby,wytuszowałam sobie rzęsy i zamaskowałam policzka pudrem. Jak dobrze,ze Kornela ma taki sam kolor skóry jak ja. Wyszłam z łazienki odświeżona i pachnąca.
-Kamil gdzie moja kawka?-Spytałam.
-Tam.-Pokazał na kubek obok kuchenki. Wzięłam łyczka i stwierdzam,ze umie robić kawe. Ma u mnie plusa.
-Jula kanapeczkę?-Spytał Kondzio.
-Jedną.
-Masz.-Podał mi kanapkę z szynką i pomidorkiem.
-Dzięki.
-Kamil ale śniadanko dla mnie dalej aktualne pamiętaj na jutro jajeczniczka z szyneczką,kawka,kanapeczki i rogalik.
-I co może do łóżka mam Ci przynieść?
-Noo ale o 7:00 bo nie chcę się na wykład spóźnić.
-Jula nie licz na niego on nie umie gotować.
-Ty też.-Odparł Kamil na swoja obronę.
-Właśnie wiem dlatego kiedś kobieta będzie mi gotować.-Kamil tak spojrzał na mnie.
-Co sie tak na mnie patrzysz co? Ja wam nie będę gotować ja umiem zupkę chińską zrobić albo pierogi usmażyć.
-To co ty jesz?-Spytał Konrad.
-Zanim tu przyjechałam to babcia mi gotowała a jak tu przyjechałam to albo kanapki,czasami Łukasz coś ugotuje ostatnio byliśmy na pizzy da się żyć.
-A gdzie ty mieszkałaś wcześniej?
-Międzyzdroje.
-Na wakacje mnie tam zabierzesz.
-Chyba do hotelu. Babcia mieszka sama w kawalerce u ciotki nie ma miejsca a do mojego domu o ile to można domem nazwać nie chciałbyś wejść.
-Aż tak źle.
-Od kąd skończyłam 14 lat musiałam sobie radzić sama. Kiedy tylko mogłam dorabiałam albo gdzieś sprzątając na czarno,albo roznosiłąm gazety i też dało się żyć. Jedynymi osobami które mi i Łukaszowi pomagały to jest to babcia i ciocia. Starzy olali nas na całej lini.-Czułam,ze moje oczy robią sie bardzo mokre a po chwili łzy spływają po policzku razem z tuszem do rzęs przez co całą sie rozmazałam.
-Zaraz wracam.-Poszłam do łazienki i doprowadziłam sie do stanu w którym mogę się pokazać ludzkości.Spojrzałam jeszcze na zegarek w telefonie który wskazywał godzinę 8:55 czyli mamy 5 minut.
-Konradzie ubieraj sie wychodzimy.-Powiedziałam to takim sztywnym i poważnym głosem jak w tych filmach.
-Pani Julio proszę poczekać na mnie dwie minutki.
-Dobra ale szybko.-Zniknął na chwilę w swoim pokoju a do mnie podszedł Kamil.
-Julaa dasz się wyrwać do kina?
-Łukasz nie pozwala mi się umawiać ze starszymi.-Usmiechnęłam się.
-Dostałem kosza?
-Najwyraźniej.
-Może dałaś mi kosza ale pamiętaj złociutka Kamil Bednarek dąży do celu i nie poddaje się bez walki.-Szybko uciekł do swojego pokoju. Aha czyli to oznacza,że Kamil chce iść ze mną do kina ale chyba nie we Wrocławiu bo jego fanki by nie dały spokoju. Boże dlaczego ten świat jest taki skomplikowany?
________________________________________________________________________________
Macie może jakieś sugestie,pomysły na dalszą akcję? Następny w piątek. ; )
Opowiadanie jest CAŁKOWITĄ FIKCJĄ.
Świetny !!! Juz nie mogę się doczekać następnego.
OdpowiedzUsuńAleż z Ciebie poranny ptaszek ! :)
OdpowiedzUsuńUhuhu.. Ale się narobiło :D Nie powiem uśmiałam się z tego "-Jak sie spało?-Spytała z szerokim uśmiechem.
-Wygodnie.
-Kondzio ogólnie jest wygodny. "
Twój blog to mistrzostwo ! :)
świetnie piszesz blofa, już zauważyłąm to w prologu ;>
OdpowiedzUsuńpostaraj się dawać rozdziały częściej bo my tu umieramy z ciekawości :D
Jutro nie dam rady dodać rozdziału bo nie jest jeszcze nawet zaczęty i raczej jutro późnym wieczorem zacznę go pisać więc w piątek będzie na 100%
Usuń