Jeszcze tego samego dnia poszliśmy z Kondziem na pizzę. Prosiłam Kornelę,żeby z nami poszła ale się wymigała. Było serio fajnie wymieniliśmy się numerami telefonu i wieczorem nawet odprowadził mnie do domu. Co dziwniejsze wchodził na górę.
-A ty gdzie mieszkasz?-Spytałam.
-Nad tobą dobre nie ?
-Do jutra.-Pomachałam mu.
-Jutro o 8:00 będziemy z Kornelą przed blokiem na Ciebie czekać paaa.-Zamknęłam drzwi,ściągnęłam kurtkę,buty i weszłam do dużego pokoju. Łukasza nie było a no tak w pracy jest. Aktualnie mamy godzinę 20:08 czyli 52 minuty spokoju. Usiadłam w drugim pokoju i włączyłam sobie telewizor a dokładnie MTV. Takim sposobem minął mi czas aż do przyjścia Łukasza.
-Jesteś w domu?-Zawołał z przedpokoju
-Taa bo co ?
-Nic sprawdzam Cię. Co kolega Bednarek odprowadził wcześniej do domu?
-Po pierwsze nie twój interes,po drugie mieszka nad nami.-Zadzwonił mój telefon spojrzałam na wyświetlacz to mama.
-Matka dzwoni.
-Odbierz moze coś się stało.
-Halo?
-Julka gdzie ty jesteś?
-Daleko od was.
-Gówniaro nie pyskuj i w tej chwili mów mi gdzie jesteś.
-Po co Ci to potrzebne co ?
-Co matka już nie może Cię odwiedzić.
-Od kiedy się tak nami interesujesz co ?
-Daj mi Łukasza.-Podałam mu telefon i on to sie zaczął z nią kłócić ale w ostateczności jej powiedział gdzie mieszkamy.
-Idioto po co ty jej powiedziałeś gdzie mieszkamy co?
-Poszła by na psiarnie i nagadała jakichś głupot,że zwialiśmy z jej kasą i co wpadli by nam w chate,nas zabrali a Ona by miała satysfakcję. Sama wiesz co potrafi.
-Ja Ci obiecuje,że jak Ona tu będzie nocować to ja wychodzę.
-I gdzie pójdziesz co?
-Do Korneli.-W sumie to nie wiedzialam czy by mnie przygarnęła na jedną noc ale zawsze warto spróbować.
-A to ta taka ładna która siedziała z tobą i tym młodym na korytarzu na uczelni?
-Taa a bo co?
-Fajna jest zapytasz się jej czy nie chce iść do kina.
-Może powiem może nie.-Poszłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa. Nic ciekawego na tym świecie i nie obyło się bez muzyki. Okolo 23:00 poszłam spać jeśli rano mam być przytomna.
***
Obudziłam się dokładnie o 7:20. Wstałam ubrałam się i poszłam do kuchni.
-Brat zrób mi płatki.
-Bozia dała rączki więc sobie zrób.
-Ale ty jesteś.-Musiałam sobie sama zrobić śniadanie i o 8:00 wyszłam z domu. Kondzio tak jak mówił tak czekali na mnie przed blokiem. Dałam sobie z Korni buziaka w policzek i mogliśmy ruszyć.
-Ej a ja? Ja też chce buziaka no.-Kondzo tupnął nogą jak małe dziecko które czegoś nie dostało więc cmoknęłam go w policzek. Dzisiaj wyjątkowo świeciło słońce i było cieplej.
-Ej ludzie to co jakiś mały spacer po wykładach jak jest taka ładna pogoda.-Zaproponowałam.
-W sumie okej.
-No to pójdziemy.
-A właśnie Kornela mój brat się pyta czy chcesz iść z nim do kina.
-No jasne ale nie zrobi mi krzywdy prawda?
-Nie on jest tylko nadopiekuńczy.
-To zadzwoń do niego i powiedz,że będę po wykładach czekać przed uczelnią. Jak sie spóźni to ma problem.
-Okej.-Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Łukasza.
-No co znowu?-Nie ma co miłe przywitanie.
-Kornelka się zgodziła iść z tobą do kina czy gdzie wy tam idziecie. Będzie czekać po wykładach przed uczelnią i jak sie spóźnisz to masz problem.
-To mi powiedz o której kończycie co?
-O 16:00 paa brat.-Rozłączyłam się.
Poszliśmy na uczelnie,znowu wykłady i nudy. Ale jak sie chce mieć jakieś wykrztałcenie to trzeba cierpieć.
O 16:00 skończył się ostatni wykład i we trójkę wyszliśmy z uczelni. Przed nią już był Łukasz. No,no odpicował się. Serio Kornelka musi sie mu podobać.
-No brat ale sie odwaliłeś. Powodzenia wam życzę.-Razem z Kondziem ruszyliśmy w stronę parku. Pogoda dalej dopisywała i z tego się najbardziej cieszyłam. Długo chodziliśmy
-Co powiesz na gorącą czekoladę co ? -Spytał mój towarzysz.
-A umiesz?
-Wujek Kondzio robi najlepszą.-Zrobił śmieszną minę.
-Okej to chodź.-Takim trafem poszliśmy do niego do domu. Do siebie nie miałam daleko. Przekroczyliśmy próg jego mieszkania a z jednego z pokoi wyszedł Kamil. Troche sie zawstydziłam.
-No,no brat twój wyjeżdża na dwa tygodnie a ty już sobie koleżanki przyprowadzasz.
-Kamil idź z tąd.-Kondzio prawie na niego warknął.
-Czekaj daj mi sie z koleżanką przywitać. Kamil jestem.-Wyciągnął rękę.
-Julka.-Odwzajemniłam gest.
-To mi powiedzcie jak sie poznaliscie co ?-Tandetny tekst na rozwinięcie rozmowy ale moze być.
-Oblałam go kawą.
-Bardzo na Ciebie krzyczał?
-Nie krzyczał wcale.
-To mu sie podobasz.
-Kamil wyjdź.-Kondzio robił sie cały czerwony.
-Okej,okej brat tylko mi powiedz gdzie moja siostra ukochana.
-Poszła na randkę z kolegą piętro niżej.
-Łukasz tak?
-Ta a co chcesz sie zaprzyjaźnić,Kornelka da Ci namiary.-Uśmiechnęłam się.
-Poradzę sobie.-Kamil zniknął u siebie w pokoju a Kondzio zrobił nam gorącą czekoladę. Powiem wam,że to najlepsza jaką piłam. Potem jak sobie wygodnie usiedliśmy w salonie to Kamil do nas dołączył. Najpierw Kondzio go wyganiał ale mi było trochę głupio,że my tak we dwoje a On sam więc się do nas przysiadł. I zaczęli opowiadać swoje wpadki z dzieciństwa i śmieszne akcje w trasie Kamila. Leżałam na ziemi ze śmiechu. Naszą cudowną przepiękną atmoferę przerwał telefon od ojca.
-Co chcesz?-Warknęłam.
-Trochę szacunku do ojca gówniaro i chodź bo do domu nie mogę wejśc.
-A Łukasz gdzie?
-Zaraz przyjdzie.
-Tylko nie rób zadymy zaraz zejdę.-Wiem,ze jak On czegoś nie dostanie to potrafi zrobić taką zadyme,że masakra.
-Kto to?
-Mój stary. Kondzio zejdziesz ze mną na dół do niego.
-No jasne chodź.-Założyłam na nogi buty i zeszliśmy. Stał z matką.
-Czego wy tu chcecie co?
-Otwieraj drzwi gówniaro.
-Bo co to jest moje i Łukasza mieszkanie a wam do niego gówno.
-Jeszcze słowo a zarobisz.
-Poczekaj sobie na swojego synka bo ja Ci drzwi nie otworzę.-Wiedziałam,ze zarobię za to w twarz i tak sie stało uderzył mnie. Kilka łez mi poleciało i przyszedł Łukasz z Kornelą. Ona tak jak i Kondzio nie wiedzieli oco chodzi. Łukasz,żeby nie hałasować wpuścił ich do domu a ja nie chciałam wchodzić sama więc Kondzio i Kornela też weszli.
-Czego tu chcecie?-Zapytał.
-Jak to co z własnymi dziećmi pomieszkać.
-Żebyście nam z domu meline zrobili.-Zaśmiałam się ojciec już sie do mnie zbliżał ale Kondzio mnie osłonił bo bym wyłapała.
-Łukasz ja sie wyprowadzam nie będzie z tymi ludźmi mieszkała. Nie wiem co ty z nimi zrobisz ale wiem,ze ja tu z nimi mieszkać nie będę.-Poszłam do swojego pokoju spakowałam kilka rzeczy.
-Łukasz jak sie ich pozbędziesz to sie odezwij.
-A gdzie ty teraz idziesz co ?
-Nie wiem. Mam kasę jakiś hotel sobie znajdę.
-Będzie u nas.-Powiedział Konrad i wyszliśmy od nas z domu. Czułam mój pulsujący policzek.
-Ale ja sobie dam radę.-Broniłam się,żeby nie iść do kogoś w łaskę serio nie lubię jak ktoś sie nademną lituje.
-Nie marudź tylko chodź.-Wziął moją walizkę i ruszył do góry więc ja za nim a Kornela za mną. Weszliśmy do środka i Kamil znowu się wyłonił z pokoju.
-Ooo widzę Juleczka zostajesz u nas.
-Kamil daj sobie spokój nie mam ochoty na twoje żarciki okej?
-Okej,okej.-Poszliśmy do salonu a Kornela dała mi lód.
-Jakbyś chciała kiedyś zostać moją bratową to masz teściów pijaków.
-Do szczęścia twoi rodzice mi nie są potrzebni a pozatym spotykam sie z Łukaszem a nie waszymi rodzicami.
-Jula On tak zawsze?-Spytał Kondzio.
-Jak do niego pyskuje i to tak czyli bardzo często bo mam niewyparzony język.
-On Cie więcej nie uderzy ja Ci to obiecuje.
-Kondzio nie mieszaj sie bo tobie jeszcze krzywde zrobi.
-No to co? Wiesz małe fight nie zaszkodzi ale nie będzie Cie bił no błagam.
Przegadaliśmy jeszcze trochę i chciałam sie przekimać.
-Kondzio daj mi jąś poduche i koc.
-Ty śpisz u mnie w pokoju ja w salonie.
-Nie ja śpie w salonie.-Dążyłam do tego,żeby dał mi jakiegoś jaśka,koc i koniec.
-Nie ja ty u mnie.
-I co może jeszcze z tobą?
-Fajnie by było to jak?
-Ale łapska przy sobie bo inaczej wyłapiesz odemnie gorzej niż ja od swojego starego.
-Dobrze prze pani.
Swoją drogą ma wygodne łóżko. Kondzio tak jak obiecał tak też trzymał łapy przy sobie potem zasnęłam.
_________________________________________________________________________________
No i jest. Wiem,ze może jest troche nudny i długi ale zaczynam dopiero.
Opowiadanie jest CAŁKOWTIĄ FIKCJĄ.
Kurczee.. Zapowiada się świetnie ! :)
OdpowiedzUsuńNa prawdę nie mogę się już doczekać kolejnego. :D
Tylko.. Coś mi tu nie pasuję (Taak wiem, że to tylko opowiadanie, ale jednak) Kondzio z Kornelą studiuje ? Nie rozumiem tego, bo najmłodszy z Bednarków kończy 18 lat.. Z resztą, czego się czepiam to opowiadanie. Czekam na kolejny ! ♥
Chciałam tak zacząć z tymi studiami bo może nie każde opowiadanie albo się zaczyna,ze bohaterka i Kornela się poznają albo w parku,albo w szkole czy gdzieś albo Kamil jako dzielny rycerz ją ratuje i rodzi sie wielka miłość. Ja chciałam coś innego wiem,ze niektórzy mogą pomyśleć,że to denne bo tu też Julka sie poznaje z Kornelą na uczelni ale jednak jest też Kondzio.
UsuńLiczę sie bardzo z twoim zdaniem naprawdę. ; )
Heheh.. Rozumiem. ;)
UsuńCzekam na kolejny ! :D
To na prawdę miłe, że liczysz się z moim zdaniem !
Pisze w imieniu Opowiadań o K.B :)
OdpowiedzUsuńJestem tam administratorem :)
https://www.facebook.com/ChwytajDzienCarpeDiem
Fajnie się zaczyna i czekamy na kolejne dodajemy go do naszej listy :) i będziemy udostępniać każdy nowy rozdział :)
Jakbyś chciała skontaktuj sie z nami w prywatnej wiad. :)
Świetnie się zaczyna.!!! <3 Dodasz dzisiaj jeszcze jeden?? ;)
OdpowiedzUsuńDzisiaj nie bo nie jest napisany może jutro.
UsuńAle świetny czekam na następny
OdpowiedzUsuńSuper ;)czekam na kolejny ;)
OdpowiedzUsuń