Kolejnego dnia już lecielismy do Hiszpani. Loret de Mar wita. Podjechalismy pod hotel,to nie był taki normalny hotel tylko 5-cio gwiazdkowy hotel. W rejestracji Kamil wszystko załatwiał i dostaliśmy klucze do naszego pokoju. Po wjechaniu na drugie piętro odnaleźliśmy nasz pokój. Był taki duży,taki idealny. Potem jak Kamil poszedł sie wykąpać wysłałam Konradowi nazwę hotelu,miasto i kazałam,żeby byli dzień wcześniej,ale nie w tym samym hotelu co my bo by niespodzianka nie wypaliła. Po chwili telefon od Korneli. Wyszłam na korytarz i odebrałam.
-Halo?
-Oco chodzi z tą Hiszpanią,bo młody tak gada,ze nic nie wiem.
-Bo Kamil ma za 5 dni urodziny nie?
-No i Konrad coś mówił,ze mamy tam przylecieć?
-Tak,tak bierzcie jego przyjaciół,siebie i welcome to Spain.
-To było tak odrazu.
-Kondzio ma miejscowość,hotel i może ty jako jedyna ogarniesz temat.
-Dobra to już wiem,ale zajmiesz się imprezą.-Wyczułam w jej głosie niepewność.
-Tak,tak. Dobra ja kończe bo tam w pokoju zostawiłam Kamila i sie biedny przerazi,że mnie nie ma.
-Dobra to leć buziaki.
-Paaaa.-Rozłączyłam sie i wróciła. Weszłam do pokoju i odrazu Kamil.
-Kicia gdzie ty byłaś?
-Na korytarzu.
-Po co?
-Yyyy szukałam wi-fi.-Taaa bo mi uwierzy.
-Wi-fi?-Spojrzał na mnie jak na idiotkę.
-Tak kocie wi-fi.-Usmiechnęłam się.
-Nie wiem co kombnujesz,ale sie dowiem.-Oj dowiesz,dowiesz,ale w swoim czasie.
-Kocie,nic nie kombinuję,nie martw się.
-Kłamiesz,widzę.-Zmróżył oczy.
-Chcesz sie teraz kłócić?-Spytałam i podniosłam jedną brew.
-Chcę sie dowiedzieć dlaczego kłamiesz.
-Kamil,dowiesz się,ale później okej? Przysięgam to nic złego. Nie przejmuj się tym,idziemy na miasto?
-Okej.-Wiedziałam,że był na mnie zły.
Kolejne dni spędzaliśmy albo na siedzeniu przy basenie,albo na plaży a wieczorem na dyskotekach. Dzień przed urodzinami Kamila,wyszliśmy na miasto. Wyszłam przed hotel i zobaczyłam Kornelę a potem resztę.
-Kuźwa mówiłam nie do tego hotelu.
-Nigdzie nie było miejsc.-Wytłumaczył mój brat.
-Czekajcie tu jak go odwrócę to w ekspresowym tępie macie zniknąć z pola widzenia.-Poszłam do środka po Kamila. Jak wyszliśmy z hotelu to skręciłam odrazu na prawo i wpiłam sie w usta Kamila a im dyskretnie pokazałam,ze mają szybko się ulotnić.
-Kicia a Ciebie co wzięło na amory?
-Mnie zawsze bierze na amory nie wiesz o tym?-Uśmiechnęłam się.
Klub już załatwiony,balkon jest nasz. Weszłam do pokoju gdy Kamil opierdzielał sie przed kompem. Sprawiałam wrażenie,ze zapomniałam o jego urodzinach.
-Kamil ubieraj się wychodzimy,mam ochotę na imprezę.
-Jak mi powiesz oco w tym wszystkim chodzi. Od kilku dni zachowujesz sie jak nie ty i w dodatku udajesz,ze szukasz wi-fi jak go tam nie ma.
-Dobrze wszystko Ci powiem,ale tam okej?
-Tu.
-Tam,Kamil no proszęęę.
-Ale jak mi nie powiesz to wracam do Polski.
-Dobrze,ale chodź.-Sama byłam już gotowa. Czekałam na Kamila dobre 20 minut i w końcu był gotowy. Weszliśmy do klubu,a przed schodami na górę stanęłam.
-Daj mi swoją bandamkę.
-Po co?
-Daj.-Odczepił ją od spodni,dał mi a ja mu zawiązałam oczy. Powoli weszliśmy na górę,gdzie było coraz ciszej. Dzieliły nas tylko szklane drzwi,za nimi wszyscy już byli.
-Kicia już?-Kamil sie niecierpliwił.
-Chwilka.-Przeszliśmy przez drzwi i ściągnęłam mu bandamkę na co wszyscy krzyknęli ,,Niespodzianka''
Kamil stał z szeroko otwartymi oczami. Potem mu zaśpiewaliśmy 100 lat.
-Boże co wy tu robicie?
-Jak to co brat,świętujemy twoje 26 urodziny.
-Wiedziałaś o tym.-Spojrzał na mnie z tym swoim szerokim uśmiechem.
-Ba brat,Ona to wszystko zorganizowała i powiedziała,że jak ja ich nie zgarne to mi nogi z tyłka urwie.
Wszyscy goście złożyli mu życzenia i podszedł do mnie,objął mnie w talii i przyciągnął do siebie.
-Dlatego sie tak dziwnie zachowywałaś?
-No tak,dlatego ''szukałam wi-fi'' na korytarzu haha.
-Dziękuję za wszystko,za to,że jesteś.
-Kamil wiesz,ze to ja powinnam tobie dziękować za to,że byłeś od samego początku.
-Byłem od samego początku i to dlatego jesteś kochanie zaręczona ze mną.-Puścił mi oczko i namiętnie pocałował.
______________________________________________________________________________
Pisałam ten rozdział trzy dni i według mnie wyszedł okropny. Teraz nawet w weekend nie mam czasu pisać bo albo mnie nie ma w domu,albo muszę się uczyć. Do następnego <3.
Opowiadanie jest CAŁKOWITĄ FIKCJĄ.
Kocham Kocham Kocham ;)
OdpowiedzUsuńWow. Wielkie Wow.!!!
OdpowiedzUsuńKiedy następny???
OdpowiedzUsuńŚwietne kiedy następny rozdział??
OdpowiedzUsuńKiedy następny???
OdpowiedzUsuńDziś albo jutro a najpóźniej w sobote rano.
Usuń